poniedziałek, 7 marca 2016

Przemysław Semczuk - "Wampir z Zagłębia"


Tytuł: Wampir z Zagłębia
Autor: Przemysław Semczuk
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 384

Opis:
Tylko dla czytelników o mocnych nerwach!
Najsłynniejszy seryjny morderca kobiet czy ofiara systemu?
To było najtrudniejsze śledztwo w historii polskich organów ścigania. Wampir z Zagłębia przez siedem lat terroryzował społeczeństwo. W polowaniu na mordercę kobiet brało udział trzy tysiące funkcjonariuszy, podejrzanych było 23 tysiące mężczyzn. Gdy za głowę wampira wyznaczono nagrodę miliona złotych, służby zalała fala donosów na krewnych, sąsiadów czy kolegów z pracy.
Proces Zdzisława Marchwickiego, domniemanego wampira, człowieka o dwóch twarzach, elektryzował całą Polskę. W lipcu 1975 roku skazano go na śmierć. Szybko pojawiły się jednak pogłoski, że powieszono nie tego człowieka.
Czy Wampira z Zagłębia dosięgła ręka sprawiedliwości? Komu zależało, by skazać Marchwickiego? Jaką rolę w całej układance odegrał Edward Gierek, którego bratanica była ofiarą mordercy?

Recenzja:
Zdzisław Marchwicki to domniemany polski seryjny morderca, który miał działać na terenie Zagłębia w latach 1964-1970. W roku 1977 został skazany na karę śmierci za zabójstwa 14 kobiet i usiłowanie zabójstwa kolejnych 6. Sprawa „Wampira z Zagłębia” jest jedną z najgłośniejszych z czasów PRL-u. Przemysław Smczuk to dziennikarz i publicysta zajmujący się głównie historią tego okresu. Wydał takie książki, jak: Czarna wołga. Kryminalna historia PRL, Maluch. Biografia, Zatajone katastrofy PRL. Teraz przybliża czytelnikom kulisy procesu słynnego Wampira.
Semczuk nie jest pierwszą osobą, która zainteresowana postacią Marchwickiego, napisała o nim książkę. Kiedy zniesiono cenzurę, pojawiło się sporo publikacji kwestionujących wyrok sądu. Wcześniej powstawały nawet filmy, one jednak jednoznacznie ukazywały winę skazanego.
Akta sprawy Wampira liczą 140 tomów. Autorowi zajęło rok zapoznanie się z nimi. Bez wątpienia solidnie przyłożył się do pracy dziennikarskiej i postarał się dotrzeć do jak największej ilości źródeł, które zresztą swobodnie cytuje w swojej publikacji. Książkę podzielił na cztery części, zaczynając tak naprawdę od końca – najpierw przybliża czytelnikom sam proces, który trwał kilka lat, dopiero potem pisze o jeszcze dłuższym pościgu za wampirem, trwającym aż siedem lat. Następnie pisze o wyroku i o tym, jak wampir przeszedł do historii.
Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie
Znacie to powiedzenie z czasów PRL? Mogłoby być mottem tej książki. Wampir terroryzował społeczeństwo Zagłębia przez wiele lat, pozbawił życia kilkanaście kobiet. Zakrojona na szeroką skalę akcja milicji pochłaniała mnóstwo ludziach zasobów i pieniędzy, ale nie dawała żadnych skutków. Jedną z ofiar Wampira stała się bratanica Edwarda Gierka. Władza naciskała, by Wampir został złapany. Proces Marchwickiego był pokazowy, miał zadowolić tak władzę, jak i opinię publiczną. Sądzono całą rodzinę Marchwickich, oprócz Zdzisława na ławie oskarżonych zasiedli jego bracia Jan i Henryk oraz siostra Halina i jej syn Zdzisław. Kontrast między postawionymi im zarzutami był ogromny. Zdzisławowi Marchwickiemu postawiono aż dwadzieścia trzy zarzuty. Dwadzieścia dotyczyło zabójstw lub usiłowań zabójstw. Kolejne znęcania się nad żoną i dziećmi, kradzieży oraz znieważania interweniujących funkcjonariuszy MO. Jan Marchwicki miał odpowiedzieć za podżeganie do morderstwa, przyjmowanie łapówek oraz demoralizowanie młodzieży. Henryk za udział w przygotowaniu morderstwa ostatniej ofiary Wampira i zacieranie śladów. Podobne zarzuty postawiono Józefowi Klimczakowi, młodemu kochankowi Jana. Halinie Flak, siostrze braci Marchwickich, zarzucono wyłudzenie zwolnienia lekarskiego oraz przyjmowania od brata przedmiotów zrabowanych ofiarom. Syn Haliny Zdzisław został oskarżony o kradzież części samochodowych o wartości 9 tysięcy złotych. Sądzenie całej rodziny, niewątpliwie było kłopotliwe, choćby ze względu na to, że jej członkowie, a szczególnie wykształcony Jan, nie zamierzali poddać się bez walki, sąd chciał jednak pokazać w ten sposób zepsucie i demoralizację tej rodziny.
Semczuk konsekwentnie przedstawia fakty w sposób uwypuklający niedociągnięcia sądu. Bez wątpienia było ich wiele, Marchwickiego dopasowywano do roli mordercy, brano pod uwagę zeznania świadków, które pasowały, wyszukiwano sobie „dowody”, zmuszano oskarżonego, by się przyznał. Obrońcy byli jedynie elementami dekoracyjnymi na sali, nikt nie brał pod uwagę tego, co mieli do powiedzenia.
Autor dopiero w ostatni rozdziale prezentuje swoje zdanie, ale tak naprawdę podczas czytania książki widać doskonale, jakie ono jest. Wątpi w winę Marchwickiego, uważa, że sąd skazał niewinnego człowieka. Z tego powodu przedstawia wszystkie fakty tak, że i czytelnik zaczyna nabierać podobnego przekonania. Czy Marchwicki rzeczywiście był niewinny? Nie sądzę, choć całkiem prawdopodobne, że nie odpowiadał akurat za te zbrodnie, za które go skazano.
Czytając tę książkę, zdziwiłam się, że tak niedawno w Polsce stosowana była kara śmierci. I to stosowana bezlitośnie. O ile Marchwicki, którego skazano za zabójstwa czternastu kobiet, jeśli faktycznie dopuścił się tych czynów, mógł na karę śmierci zasługiwać, tak skazanie na nią jego brata Jana, wydaje mi się zbyt surową karą. Autor skupia się na sprawie Marchwickich, ale po drodze opisuje też wiele innych przypadków morderstw, które miały miejsce na terenie Zagłębia i ogólnie w Polsce w czasach PRL-u. Zadziwiające, jak wiele ich było i jak wielu morderców skazano na śmierć.
Książka Semczuka nie rozwiązuje zagadki wampira z Zagłębia, prawdopodobnie nie zostanie już ona rozwiązana, ale bardzo dobrze tę sprawę przybliża. Choć autor nie jest do końca bezstronny, jego praca jest rzetelna i można polecić ją zainteresowanym.

Egzemplarz w wersji elektronicznej dostałam od wydawnictwa Znak


4 komentarze:

  1. Marchwicki.. Tak, dajcie mi człowieka a paragraf się znajdzie, tak było.. ciekawe, czy wyjaśni się kiedyś, czy skazano na śmierć właściwego człowieka.. lata mijają.. pamietam te opowieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej sprawie, rany!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie słyszałam o tym człowieku, więc chętnie przybliżyłabym sobie tę sprawę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekałam na ten tytuł, ciekawa byłam opinii o nim. Zdecydowanie książka warta zainteresowania, więc prędzej czy później po nią sięgnę. :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń