piątek, 25 marca 2016

Meredith Wild - "Jesteś tylko moja"

Autor: Meredith Wild
Tytuł: Jesteś tylko moja
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 2015
Ilość stron: 304
Ocena: 4/10

Opis:

Główna bohaterka Erica Hathaway, mająca za sobą trudną przeszłość, postanawia zacząć życie na
własny rachunek. Zaraz po skończeniu szkoły bierze udział w panelu dla inwestorów. Ci nie traktują jej zbyt poważnie. Zwłaszcza jeden, przystojny i arogancki Blake London, próbuje ją zbić z tropu.

Milioner Blake London dorobił się majątku na softwarze. Jest przyzwyczajony, że dostaje wszystko, czego o chce. Zauroczony uroda Eriki chce ja jak najszybciej zdobyć. Aby to zrobić stara się pozyskać jej zaufanie . Blake odkrywa jednak jej tajemnice z przeszłości. Gra staje się niebezpieczna.


Recenzja:

Czytałam kilka recenzji na temat tej książki - niektórzy ludzie porównują ją do "50 twarzy Greya". Zresztą, sam napis na okładce to sugeruje! Nic bardziej mylnego! Jak dla mnie... te pozycje nie mają zbyt wiele ze sobą wspólnego. Erica jest definitywnie pewną siebie kobietą, która wie, co chce osiągnąć - czy Ana kiedykolwiek taka była? Blake jest milionerem, ale nie ma pokoju zabaw, ani w sumie nawet nie próbuje kontrolować głównej bohaterki za bardzo (powiedziałabym, że stara się jej pomóc) - w przeciwieństwie do Christiana. Nawet ich relacje rozwijają się w całkowicie innym tempie. Porównywanie więc tej pozycji do "50 twarzy Greya" jest więc całkowicie niewłaściwe.

Erica - główna bohaterka tejże powieści - właśnie skończyła studia i planuje znaleźć inwestora do projektu związanego z modą, który wymyśliła wraz ze swoimi przyjaciółmi. Niestety to nie jest takie łatwe zadanie. W końcu inwestorzy też liczą na potencjalny zysk... Jeden z inwestorów - Blake London - nawet publicznie i jawnie z niej kpi. Nic więc dziwnego, że kiedy okazuje się, że chciałby zaprosić dziewczynę na randkę, ta chciałaby, aby zostali znajomymi tylko w sferze zawodowej. Jak dużo czasu minie, zanim Blake podbije jej serce? W końcu dla człowieka takiego jak on nie istnieje słowo "nie" - istnieją tylko wyzwania trudniejsze i łatwiejsze w realizacji.

Sam Blake jest dla mnie odrobinę człowiekiem zagadką - niby może mieć każdą, ale nagle zapragnął tylko Ericki. Najciekawsze jest jednak to, że po mimo obiecującego początku, który zapowiadał, że ta książka będzie miała jakiś poziom, w pewnym momencie wszystkie te wyobrażenia runęły w gruzach. Blake i Erica najchętniej nie wychodziliby z sypialni, opisów seksu było stanowczo za dużo, a najśmieszniejsze jest to, że "ostre opisy seksu" według autorki w porównaniu do innych książek wyglądają niemal dziecinnie - jeśli to miało nawiązywać do BDSM, które pojawiało się w "50 twarzach Greya", to ja naprawdę nie wiem, jakim cudem ktoś to mógł uznać za udaną próbę kopiowania. 

Tak naprawdę mało co się dzieje - nie licząc kilku sytuacji związanych z pracą i osobami bliskimi, większość czasu zajmuje opisywanie scen łóżkowych, rozmów między parą kochanków, kłótni między parą kochanków, tęsknoty jaką do siebie żywią i uczuć, których być niby nie powinno... W skrócie mówiąc: takie ciepłe kluski, które były już odgrzewane jakieś milion razy. W pozycji tej nie znalazłam nic oryginalnego, wszystko skupiało się bardziej na utartych już schematach. Znam wiele książek, które byłyby lepsze od "Jesteś tylko moja". 

Sam styl autorki też jakoś nie za bardzo mi się podobał - oczywiście początek był fajny, ale od tego czasu wszystko się zaczęło sypać. Dialogi wydawały się czasem nudne, kłótnie były nużące, monotonne i w ogóle to, że z dyskusji przechodzili oni do kłócenia się, było czymś naprawdę irytującym. Jakby wyciąć z tej powieści wszystkie opisy seksu, to byłaby chyba z połowę krótsza. Rozumiem, że to miała być literatura erotyczna, ale jak ktoś chce czytać tylko o samych scenach porno, to lepiej przerzucić się chyba na filmy - może będą ciekawsze. 

Plusem tej książki jest okładka - niby dosyć schematowa, ale jednak rzuca się w oczy i dosyć fajnie wygląda na półce. Czy odważyłabym się jednak sięgnąć po następną część, chociażby dla ładnej okładki? Nie. Jestem pewna, że nie. Mam zbyt wiele książek, które chciałabym przeczytać i prawdopodobnie są ciekawsze od tego, co mogę dostać od tej autorki.

Mówiąc w skrócie - bo nie mam zbyt wiele do powiedzenia o tej powieści, a przynajmniej mało pozytywnych rzeczy - jeśli lubicie tego typu literaturę, to sięgajcie śmiało. Jeśli jednak cenicie w powieściach też coś, co sprawiałoby, że niosą one za sobą jakąkolwiek wartość, to znajdźcie sobie coś innego, aby nie żałować czasu, który spędzicie z "Jesteś tylko moja". 


Pozycję tę otrzymałam od Burda Książki

6 komentarzy:

  1. Dobrze, że książka nie przypomina "50 twarzy Greya", ale i tak raczej się za nią nie zabiorę, bo to zupełnie nie moje klimaty :)
    Pozdrawiam
    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Głównie sceny łóżkowe plus rozmowy... już natknęłam się na takie tytuły, dlatego podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że słyszałam o tej książce i myślałam, że to będzie coś lepszego. Przynajmniej tak się zapowiadało. Po twojej recenzji widzę jednak, że nie ma sensu po nią sięgać. No chyba, że w przyszłości z powodu całkowitej nudy.
    Pozdrawiam serdecznie,
    swiat-pelen-liter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam wcześniej o tej książce i chyba na razie odstawię jej przeczytanie :)
    Pozdrawiam,
    Książkomania

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej na razie po nią nie sięgnę

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Będę omijać szerokim łukiem. Mi się nawet okładka średnio podoba... ;P

    zapraszam http://secondlife-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń