środa, 2 marca 2016

John Galsworthy - "Posiadacz"

Autor: John Galsworthy
Tytuł: Posiadacz
Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2.03.2016
Liczba stron: 400
Ocena: 8/10

Opis:

Przejmująca, pełna namiętności opowieść o miłości, zdradzie, posiadaniu i śmierci. 
Akcja rozpoczyna się w 1886 roku w Londynie, a rodzina Forsyte’ów stanowi symbol mieszczaństwa epoki wiktoriańskiej. Żona jednego z braci, Irena, staje się burzycielką porządku ustalonego przez rodzinę. 
Posiadacz to najsłynniejsza powieść w całym dorobku Johna Galsworthy’ego. Pierwotnie wydana pod tytułem Saga rodu Forsyte’ów, osiągnęła ogromną popularność (autor otrzymał za nią Nagrodę Nobla), doczekała się kontynuacji i wtedy tytuł ten rozciągnął się na cały cykl. Dla kolejnych wydań Autor ustanowił dla niej tytuł Posiadacz, który chyba najlepiej oddaje, o czym jest ta opowieść.


Recenzja:

Ostatnio objęliśmy patronatem kilka naprawdę wartościowych książek. Pisząc: wartościowe mam na myśli książki, które mają w sobie coś więcej poza wciągającą fabułą, przedstawiają jakiś fragment rzeczywistości, pokazują ciekawy punkt widzenia albo po prostu napisane są w wyjątkowy sposób, pięknym językiem. Taką książką jest pierwsza część Sagi rodu ForsythówPosiadacz. To klasyka w najlepszym tego słowa znaczeniu, choć znalazłam drobną rysę na tym ideale.

Posiadacz to opowieść o bogatym mieszczaństwie angielskim epoki wiktoriańskiej. Członkowie tej elity to w większości ludzie mający o sobie wysokie mniemanie, dumni, pewni siebie i mierzący wysoko. A jednak w pierwszych scenach ludzie ci, głównie członkowie wielkiego rodu Forsythów snują pesymistyczne wizje, negatywnie wypowiadają się o przyszłości, w niewybredny sposób mówią o znajomych. Większość z tych postaci nie wzbudza sympatii, a raczej niechęć i smutek. To dziwne, gdy weźmie się pod uwagę, że to wszystko odbywa się podczas potencjalnie radosnej uroczystości – przyjęcia zaręczynowego jednej z najmłodszych członkiń rodziny. Ten pesymizm sięga głębiej, bo okazuje się, że pod całym tym blichtrem, pieniędzmi, drogimi willami i pięknymi strojami kryją się dramaty rodzinne i miłosne. Rzeczywiście, wygląda na to, że coś niedobrego dzieje się w tej rodzinie, a więc nastroje na przyjęciu nie są bezpodstawne.

Fabuła powieści zasadza się na skomplikowanych losach ludzkich, na podstawie których można by nakręcić niejedną pokręconą telenowelę. Ale to tylko powierzchnia tego dzieła, raczej szkielet, na którym znajduje się dużo więcej treści. Tu chodzi o coś więcej, o głębię, drugie dno wydarzeń, decyzji i ich skutków. John Galsworthy wchodzi w psychikę postaci, ukazuje złożoność ludzkich myśli i uczuć. Postacie kreuje w niezwykły sposób, nie nadaje im jednoznacznych ról, przynajmniej w większości. Nawet tym nieprzyjemnym bohaterom powieści, drugoplanowym, trzecioplanowym, daje prawo do dramatów, które trochę usprawiedliwia. Niektóre wątki, to naprawdę przejmujące historie, wywołujące prawdziwe emocje.

Jak już wspomniałam, są też rysy. Przede wszystkim męczą niektóre historie – to porównanie z telenowelą nie jest na wyrost, naprawdę tak momentami odbierałam fabułę. Nie oznacza to, że książka jest źle napisana, wręcz przeciwnie, chodzi o pewien dramatyzm i nagromadzenie emocji. Nie wiem, czy to dobre słowo, wszak Galsworthy jest dość powściągliwy, jak to Anglik, a jednak jego bardzo angielska powieść wywołuje autentyczny natłok emocji. Nie wiem, czy każdy odbierze to tak samo, ja czułam się nieco skołowana.

Negatywne strony powieści nie wychodzą jednak na pierwszy plan, są nikłe w porównaniu z głębią kreowanych postaci i wspaniale przedstawionym obrazem elit angielskich epoki wiktoriańskiej. Obraz ten wydaje się autentyczny i nie bez znaczenia są zapewne wątki biograficzne, jakie podobno autor wprowadził do Posiadacza. Myślę, że jest to znakomita, barwnie napisana powieść, idealna dla miłośników literatury angielskiej. Poza tym to klasyka, coś z czym warto się choć pobieżnie zaznajomić. Zdecydowanie polecam.

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu MG. :)

4 komentarze:

  1. Raczej nie czytuję książek o takiej tematyce, ale skoro mówisz, że czasem warto, to chyba zmienię zdanie :) Pozdrawiam
    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie dziś zastanawiałam się nad tą książką. Chyba dam jej szansę. Moja mama zawsze wychwalala tę sagę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta saga ściągała przed telewizory miliony widzów. Piękne stroje, wielkie pieniądze i jeszcze większe intrygi. Z przyjemnością wróciłbym do tej powieści, ale właśnie w formie książki. Ta zawsze jest bogatsza w psychologię i opisy. Wygrywa z filmem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta saga ściągała przed telewizory miliony widzów. Piękne stroje, wielkie pieniądze i jeszcze większe intrygi. Z przyjemnością wróciłbym do tej powieści, ale właśnie w formie książki. Ta zawsze jest bogatsza w psychologię i opisy. Wygrywa z filmem.

    OdpowiedzUsuń