sobota, 12 marca 2016

Brian McClellan - "Jesienna republika"

Autor: Brian McClellan
Tytuł: Jesienna republika
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2016
Ilość stron: 460
Ocena: 8/10

Opis:

W bogactwie, niesamowitego świata, który miesza magię z technologią, kto może stanąć przeciwko magom, którzy kontrolują proch i kule?
Stolica upadła…
Tamas wraca do ukochanego kraju. Jednak po raz pierwszy w historii stolica została przejęta przez okupantów. Jego syn zaginął, sojusznicy są nie do odróżnienia od wrogów, obiecane wsparcie nie nadciąga.
Armia podzielona…
Wojna z Kezem trwa. Przez brak zdecydowanych i twardych przywódców, armia Adro zwraca się przeciw sobie. Inspektor Adamat, skuszony obietnicami odnalezienia porwanego syna, zostaje wciągnięty w sam środek nowego buntu.
Cała nadzieja w jednym…
Taniel Dwa Strzały ścigany przez ludzi, o których niegdyś myślał jak o przyjaciołach, jest jedyną nadzieją na wyjście z wojny bez totalnego zniszczenia…


Recenzja:

Moja opinia będzie zwięzła i rzeczowa. Książka bardzo dobra, jednak w jednej kwestii autor chyba zbytnio popłynął. Podstawowym faktem, z którego musicie zdać sobie sprawę przed zakupem jest to, że "Jesienna republika" jest trzecią częścią cyklu. No cóż, ja oczywiście nie zauważyłam tego "drobnego" szczegółu przy zamawianiu swojego egzemplarza, zbyt podekscytowana świetnym opisem. Z drugiej strony, recenzja będzie tym bardziej obiektywna, ponieważ wezmę pod uwagę jedynie tę powieść, a nie całą serię.

Za gapowe się płaci. Tą ceną w moim przypadku było całkowite zdezorientowanie podczas czytania pierwszych stron powieści. Szybko się jednak "wkręciłam", mówiąc kolokwialnie, ponieważ fabuła jest niesamowita. To fantastyka z mnóstwem akcji, punktów kulminacyjnych i ciekawych rozwiązań. Poziom endorfin podczas lektury wzrasta równie szybko, jak gdybyśmy intensywnie ćwiczyli cardio! 

Tak jak wspominałam, fabuła jest bardzo ciekawa i dopracowana, szczególnie od strony militarnej. Tutaj jednak pojawia się jeden kruczek. Sceny bitewne są moim zdaniem zbytnio gloryfikowane i przesadzone. Nie wiem, czy był to zamysł autora, jednak nie jest to jakiś wielki błąd, a jedynie rzecz, którą osobiście zauważyłam i skrupulatnie przekazuję w opinii. Czasem miałam wrażenie, że czytam jakiś romantyczny utwór w stylu słynnych gest, ponieważ bohaterowie po tej "dobrej" stronie byli wręcz sakralizowani. Może jestem zbyt przewrażliwiona, jednak lubię, kiedy w powieści fantastycznej znajdują się elementy realistyczne. W tym szaleństwie musi być metoda!

Postacie były bardzo dobrze wykreowane, wzbudzały przeróżne emocje u czytelnika. Nie zabrakło skomplikowanych i wielowymiarowych relacji między bohaterami. 

Do tego pięknego obrazka brakuje już tylko świetnego stylu. Tego "Jesiennej republice" również nie brakuje! Autor dobrze radzi sobie z prowadzeniem akcji, lingwistyczna strona powieści nie męczy czytelnika. Zakończenie to podręcznikowy przykład idealnej puenty, jakiej potrzebowała ta książka.

Ostatecznie polecam "Jesienną republikę" osobom, którym nie przeszkadza wątpliwa oryginalność tej książki. Nie znajdziemy tu niczego, co będzie nam obce, jednak nie mogę, a nawet zabiłabym kogoś, kto przyczepiłby się do jakiejkolwiek strony powieści. Jak mogłabym skoro nawet znane i powszechnie lubiane schematy autor wykorzystuje perfekcyjnie, co tworzy bardzo dobrą całość. Jest to marzenie wielbicieli klasycznej fantasy, więc takim osobom w pierwszej kolejności zalecam zapoznanie się z serią.    


Wasza Ariada :)

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Fabryka Słów

2 komentarze:

  1. Są momenty kiedy schematyczność mi nie przeszkadza, może skuszę się na tę pozycję, aby wyrobić sobie o niej własne zdanie :)

    Pozdrawiam Justyna z książko miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo że jestem wielką fanką fantasy, to bardzo rzadko autorowi z tego gatunku udaje się zaspokoić moje oczekiwania. Jednak skoro polecasz i zabiłabyś wszystkich krytykujących, muszę koniecznie sięgnąć! :D
    Buziaki kochana!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń