piątek, 15 stycznia 2016

Steven Pinker - "Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury"

Tytuł: Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury
Autor: Steven Pinker
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 984
Ocena: 9/10

Opis:

Czy żyjemy dzisiaj w najbardziej pokojowej epoce w historii ludzkości?
Nieustanny zalew informacji o wojnie, przestępczości i terroryzmie sprawia, że świat wydaje się coraz bardziej krwawy. Autor bestsellerów psychologicznych Steven Pinker pokazuje jednak, że natężenie przemocy od wielu stuleci maleje. Jak to się stało? Pinker bada wewnętrzne demony, które skłaniają nas do przemocy, i anioły, które nas od niej odciągają. Następnie pokazuje, jak ideowe i praktyczne zmiany doprowadziły do zwycięstwa lepszej, anielskiej strony naszej natury. Przy okazji autor obala wiele mitów na temat przemocy i przedstawia nowe argumenty na obronę nowoczesności i oświecenia. W książce tej Pinker, za pomocą narzędzi psychologicznych i historycznych, stwarza niezwykły obraz stopniowego zwycięstwa ludzkości nad przemocą.


Recenzja:

Temat przemocy jest uniwersalny i dotyka każdego z nas, niezależnie od wieku, płci, wyznania czy otoczenia. W zwyczajnym dniu codziennym jesteśmy często świadkami agresji, choć nie do końca terror dotyka nas. Media huczą od różnych napadów, gwałtów i innych niezbyt pozytywnych wiadomości. Biorąc pod uwagę narastające negatywne wydarzenia (np. ze strony uchodźców), trudno mi było wyobrazić sobie, że natężenie przemocy maleje, Byłam przekonana, że jest odwrotnie, dlatego też z ciekawością zabrałam się do lektury Zmierzchu przemocy

Niniejsza książka jest długa, ale nie dało się jej napisać inaczej. Najpierw muszę was przekonać, że przemoc rzeczywiście zmalała z upływem dziejów, chociaż mam świadomość, że tego rodzaju teza nudzi sceptycyzm, niedowierzanie, a czasem gniew. Świadectwa naszych zmysłów skłaniają nas do przekonania, że żyjemy w brutalnych czasach, zwłaszcza jeśli zmysły karmione są przez media stosujące zasadę "jak najwięcej krwi na czołówkach".

Przyznam szczerze, że zamawiając tę książkę do recenzji, nie zwróciłam uwagi na jej rozmiar. Publikacja Stevena Pinkera jest ogromnym tomiszczem o dość drobnym druku, co w pierwszej chwili nieco mnie przeraziło. W trakcie czytania wszelkie obawy szybko zniknęły, treść szybko mnie pochłonęła. Miałam wrażenie, że autor czyta mi w myślach, bowiem w przedmowie rozwiązał większość moich wątpliwości wobec coraz spokojniejszej natury ludzkiej. 

Książka podzielona jest na dziesięć rozdziałów (Obcy kraj, Proces pacyfikacji, Proces cywilizacji, Rewolucja humanitarna, Długi pokój, Nowy pokój, Rewolucje praw, Wewnętrzne demony, Lepsze anioły, Na skrzydłach aniołów), które z kolei dzielą się na liczne podrozdziały. W pierwszych z nich autor nawiązuje do przemocy na kartach historii oraz ukazuje wiele ciekawych statystyk oraz ilustracji, jak choćby przemoc domową w reklamie kawy z 1952 roku. Bardzo wciągnęłam się w podrozdziały poświęcone zabójstwom na tle zabobonnym (uwielbiam tematykę czarownic i stosów), torturom i wymyślnym karom. Patrząc na to, jak nasi przodkowie traktowali się wzajemnie, w pełni wierzę w tezę autora, że natężenie przemocy spada... 

Kolejne części książki opowiadają o stopniowym cywilizowaniu się człowieka, o budzeniu się w nas moralności i umiejętności samokontroli. To dzięki nim współcześni ludzie odrzucają okrutne kary i więcej myślą o bliźnim. Empatia odwodzi nas od przemocy, dzięki niej potrafimy postawić się w sytuacji drugiego człowieka i lepiej go zrozumieć. Nasze pozytywne emocje pomagają w walce z agresją - na naprawdę dużą skalę. Działa to także na odwrót, o czym możemy przekonać się w rozdziale dotyczącym wewnętrznych demonów. Człowiek posiada bowiem jasną i ciemną stronę.

Emocje mogą być zaraźliwe.

Ostatnie sto stron to tak naprawdę spis rysunków, przypisy, indeks osobowy oraz niezwykle obszerna bibliografia. Udowadnia to, że Steven Pinker sumiennie przyłożył się do stworzenia tej książki. Autor korzystał z wielu interesujących pomocy i publikacji. Niestety, są one w języku angielskim, a więc wątpliwe jest to, że po którąś z nich sięgnę w najbliższym czasie.

Zmierzch przemocy to niesamowita książka, pełna ciekawostek, inspirujących cytatów oraz licznych dodatków (ilustracji, wykresów, statystyk...), udowadniająca czytelnikowi, że przemoc faktycznie jest znacznie mniejszym problemem niż w czasach minionych. Dzieło Stevena Pinkera, choć miejscami dość kontrowersyjne, intryguje i sprawia, że pragnie się więcej. Obok tego psychologiczno-filozoficznego tomiszcza nie sposób przejść obojętnie. Po lekturze nasunęło mi się mnóstwo zajmujących refleksji, które na pewno (i na szczęście) szybko nie znikną. Polecam całą duszą. 

Dla naszych obecnych celów wystarczy uznać - a bez popadnięcia w skrajną niedorzeczność z pewnością zakwestionować tego się nie da - że w piersi bije nam maleńkie choćby źródełko życzliwości; że tli się w niej jakaś iskra przyjaźni dla bliźnich; że w naszej naturze cząsteczka gołębia splotła się z cząstką wilka i węża. (...)
- David Hume, Badania dotyczące zasad moralności

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Zysk i S-ka. ;)

1 komentarz:

  1. Bardzo uświadamiająca książka. Słyszę o niej po raz pierwszy i zapowiada się naprawdę ciekawie... i okazale. Przyjrzę się jej bliżej. To bez wątpienia wartościowa lektura.

    Pozdrawiam
    ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń