piątek, 10 kwietnia 2015

Alice Hill - "Skazani"


Tytuł: Skazani
Autor: Alice Hill
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2015
recenzja przedpremierowa
Liczba stron: 580
Ocena: 6/10

Opis:
Pewnego dnia Thilli odkrywa w kuchni ciało zamordowanej matki. Po tym tragicznym wydarzeniu wraz z ojcem przenosi się do nowego domu w innym mieście. Zaczyna także naukę w nowej szkole, gdzie stara się wtopić w tłum rówieśników. Nie jest to jednak takie proste. Thilli otrzymuje od ojca zamkniętą szkatułkę, w której znajduje się list od zmarłej mamy. Zszokowana jego treścią, nie jest w stanie doczytać go do końca. Od tej chwili nic nie jest już takie samo. W znany jej świat wkraczają istoty znane jej jedynie z prastarych mitów, a ona sama dowiaduje się, że jest kimś innym, niż do tej pory sądziła.


Recenzja:
Przyznam szczerze, że kiedy dotarła do mnie przesyłka z tą książką, trochę się przestraszyłam. Nie byłam przygotowana na te 600 stron. Pomyślałam sobie „no ładnie, jeśli okaże się, że to niewypał, będę się z nią męczyć w nieskończoność”. Całe szczęście książka nie okazała się niewypałem!
Thilli jest nieco wyalienowaną nastolatką, która nie odnajduje się w katolickiej szkole dla dziewcząt. Pewnego dnia, gdy wraca z niej z naganą dyrektorki, znajduje w kuchni martwe ciało swojej matki. Po tym wydarzeniu przeprowadza się z ojcem do innego miasta i zaczyna wszystko od nowa. Znajduje nawet przyjaciół, pojawiają się pierwsi chłopcy (akurat najprzystojniejsi w szkole). Wydawać by się mogło, że Thilli radzi sobie świetnie, ale tak nie jest. Wypiera ze swojej świadomości śmierć matki, dodatkowo wkrótce zaczynają się dziać wokół niej dziwne rzeczy… które wiążą się oczywiście z przystojnymi młodzianami. Oraz jej prawdziwą naturą.
Nie wiem czemu, ale po przeczytaniu opisu nie myślałam, że ta książka będzie z gatunku fantasy. Na szczęście żaden z bohaterów nie okazał się wampirem ani wilkołakiem. Autorka dobrze zrobiła, że odpuściła sobie te wyeksploatowane postacie. Zamiast tego na kartach swojej książki wskrzesiła… postacie z prastarych mitów, czyli anioły, potomków pierwszych ludzi itp. Motyw upadłych aniołów też nie jest już specjalnie oryginalny, ale muszę przyznać, że historia była całkiem świeża i przyjemnie się ją czytało.
Akcja książki rozwijała się dość powoli. W sumie byłam zdziwiona, kiedy już przeczytałam te 600 stron. Wszystko toczyło się spokojnym torem, a tu nagle BUM – i koniec. Co do końca, zapowiada kolejne części, ale moim zdaniem najlepiej by było, gdyby cała historia skończyła się na jednym tomie. Uważam, że była naprawdę przyzwoita, a w dalszych częściach wszystko może się tylko niepotrzebnie pogmatwać.
Z minusów – autorka pozostawiła kilka kwestii niewyjaśnionych. Szkoda, bo 600 stron to akurat, żeby wyjaśnić każdy wątek. Ale rozumiem, że to na poczet kolejnych części.
Ogólnie polecam – to całkiem niezły debiut, a historia nie odstaje za bardzo od wszystkich tych zza oceanu, które tak dobrze się sprzedają tylko dlatego, że są zza oceanu. Myślę, że warto dać szansę rodzimej autorce (nawet mimo tego, że ukryła się pod anglojęzycznym pseudonimem).


Książkę dostałam od wydawnictwa Novae Res

7 komentarzy:

  1. Pseudonim, jakikolwiek by on nie był, zupełnie mi nie przeszkadza. To tylko pseudonim, który nie ma wpływu na zawartość powieści :). Widziałam już wiele ciepłych słów na temat tej powieści, więc rozważę sięgnięcie po nią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się, że moje klimaty, więc jak już będę miała więcej czasu rozejrzę się za tym tomiszczem :).
    Swoją drogą, to ładna okładka ^^.
    Heh, no proszę, nie zorientowałabym, że to polskie, gdybyś nie napisała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie o to chodziło ;) jak dla mnie autorka niepotrzebnie się ukryła za pseudonimem. gdyby tego nie zrobiła, można by o jej książce powiedzieć, że to całkiem dobra, polska fantastyka. a tak cóż... :P
      a okładka faktycznie ładna :)

      Usuń
  3. Czasem drażni mnie, że niektórzy Polscy pisarze "ukrywają się" pod zagranicznymi pseudonimami. Książka raczej nie dla mnie, ale może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czuję się przekonana, ale z pewnością będę miała ten tytuł na oku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdyby wpadła w moje ręce, dałabym jej szansę ale wydaje się dość przewidywalna.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm... wydaje się ciekawa. Jeśli będę miała możliwość to po nią sięgnę :) Swoją drogą trochę mnie irytuje fakt, że fabuła się ciągnie przez całą powieść.. by na końcu zrobić bum i zostawić czytelnika z niedosytem... no ale cóż - zabieg, który ma powodować chęć przeczytania kolejnego tomu xD

    OdpowiedzUsuń