środa, 11 lutego 2015

Agnieszka Lingas-Łoniewska - "Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia. Tom II"


Tytuł: Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia. Tom II
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 25 lutego 2015
Liczba stron: 223
Ocena: 5/10

Opis:
Kontynuacja lawendowej trylogii. W tomie II poznajemy historię trójkąta miłosnego średniej siostry Zuzanny i Gabrieli. Zosia staje twarzą w twarz z własną przeszłością i pierwszą wielką miłością. Maks Krall wraca do jej życia i nie pozwala o sobie zapomnieć. Czy Zosia zrozumie własne pragnienia, czy Adam wyjawi jej prawdę, czy Maks naprawdę ją kocha? Wraz z bohaterami zwiedzamy Frankfurt nad Menem, Wrocław i oczywiście malowniczą Dalmację Południową.
Opowieść o miłości, tajemnicy sprzed lat i życiu w zakłamaniu.



Recenzja:
Kilka miesięcy temu recenzowałam pierwszy tom lawendowej trylogii autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej [recenzja tutaj]. Napisałam wtedy, że to było pierwsze moje spotkanie z tą autorką i że nie przekonała mnie do siebie. Mimo wszystko kiedy pojawiła się okazja zrecenzowania kolejnej jej książki, skorzystałam. Dlaczego? Bo spodziewałam się, że historia Zofii okaże się ciekawsza niż historia jej siostry bliźniaczki, Zuzy.
Druga część trylogii jest napisana na takim samym poziomie jak poprzednia. Historia faktycznie jest trochę lepsza, ale nadal to tylko przyjemna historyjka do przeczytania na raz w pociągu (co też uczyniłam). W tym tomie poznajemy Zofię – średnią siostrę (dla tych, którzy nie wiedzą, jest ich trzy: bliźniaczki Zuzanna i Zofia oraz najmłodsza Gabriela). Zofia ma męża, dwójkę dzieci i poukładane życie, ma czas na hobby, a na horyzoncie żadnych trosk materialnych. Czy to oznacza, że jest szczęśliwa? Nie jest. Po szesnastu latach małżeństwa czuje, że nie żyje z mężem, lecz obok niego. Dzieci już podrosły, zaczynają mieć swoje życie, a ona coraz częściej powraca myślami do swojej pierwszej młodzieńczej miłości. Pewnego dnia na progu jej domu pojawia się były chłopak. Od tego czasu życie Zofii musi się zmienić – na lepsze czy na gorsze, tego Zofia nie wie (chociaż biorąc pod uwagę jaka to książka, czytelnik wie, że zmienić się może tylko na lepsze – nie ważne, z jakimi perypetiami po drodze).
Autorka tym razem postarała się trochę bardziej niż w poprzednim tomie, wprowadzając więcej niewiadomych. Choć przyznam, że od samego początku wiedziałam, co jest nie tak z mężem Zofii i chyba tylko bardzo niedomyślna osoba byłaby zaskoczona, kiedy wreszcie sprawa się wyjaśniła. Podobnie jak w przypadku starszej siostry, Zofia przeżyła nieszczęśliwą miłość z powodu splotu głupich przypadków, niedopowiedzeń i tajemnic. To akurat autorka ukazała całkiem dobrze – jak fakt, że czasem ludzie unoszą się dumą, zamiast po prostu porozmawiać, staje się dla nich przyczyną kolejnych lat może nie nieszczęść, ale braku szczęścia.
Na końcu książki znowu mamy prolog z kolejnego tomu. Następna będzie historia najmłodszej Gabrieli, a ja znowu spodziewa się, że będzie lepsza od poprzednich. W każdym razie na pewno inna, bo tym razem to kobieta będzie tą, która pokpiła sprawę. Jej historia już w czerwcu.
Lawendowa trylogia jest nieskomplikowaną i lekką lekturą. Historia, którą przedstawia autorka, jest jednowątkowa i zmierza do wiadomego zakończenia, ale jestem przekonana, że przez tą lekkość i brak skomplikowania spodoba się wielu czytelnikom (pardon, czytelniczkom), którzy poszukują niewymagającej lektury.


Książkę dostałam od wydawnictwa Novae Res

7 komentarzy:

  1. Miałam zamiar przeczytać pierwszy tom, ale to raczej nie dla mnie. Choć trzeba przyznać, że okładki są piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, okładki są śliczne :)

      Usuń
  2. Do tej pory czytałam dość pochlebne opinie na temat Lawendowej serii, twoja recenzja jest bardziej wyważona. Nie mówię kategorycznego ,,nie", ale na razie nie rzucam wszystkiego, by zdobyć te dwa tomy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to książka, którą można przeczytać, ale zdecydowanie nie jest warta, by rzucać dla niej wszystko ;)

      Usuń
  3. Bo to takie sobie czytadło do zapchania czasu kiedy jedziesz komunikacją, bądź gotujesz obiad i chcesz sobie czymś nie ambitnym zając czas ;)

    OdpowiedzUsuń