sobota, 15 listopada 2014

~Świat według Iwi #1 - Idealna bohaterka książkowa według Iwi


Hej!
Dużo ostatnio z dziewczynami myślałyśmy nad tym, co zmienić na blogu. Jedną z rzeczy, na których dodanie się zdecydowałyśmy, są właśnie pewnego rodzaju cykle. "Świat według Iwi" jest oczywiście jednym z nich i oto widzicie jego pierwszą odsłonę! Spodziewajcie się też innych zmian :) 
Przejdźmy jednak do konkretów! 

Dzisiejszy post będzie się tyczył rzeczy oczywistej - bohaterki książkowej. Ale nie byle jakiej! Planuję bowiem pisać o idealnej według mnie postaci, która powinna pojawiać się w literaturze coraz częściej, a nie coraz rzadziej... 

Możecie zapytać - jak to? czemu ona podjęła się takiego tematu? Odpowiedź jest prosta. W internecie można znaleźć dużo postów odnośnie najbardziej znienawidzonej bohaterki, ale mało kto wypowiada się o tych fajnych, interesujących, ciekawych...



Idealna bohaterka książkowa według Iwi:



Imię i nazwisko: Przede wszystkim musi być one dopasowane do czasu i miejsca akcji. Nienawidzę sytuacji, kiedy postać nazywa się, np. Cassandra Harrison i mieszka w Krakowie, co więcej - jest ona podobnież rodowitą Polką! Jak dla mnie - autora trochę poniosła fantazja. Czym bardziej książka będzie rzeczywista i prawdopodobna, tym czytelnik może się bardziej z nią utożsamić (a to według mnie bardzo ważne, bo z literatury powinno wynosić się jakieś wartości, a nie nowe określenia na seks, nowe wyobrażenia istot paranormalnych, czy inne tego typu rzeczy). 
Podsumowując: Idealna bohaterka książkowa powinna być nazwana tak, że gdybyśmy spotkali takową w odpowiednim miejscu na świecie, w odpowiednim okresie, to wydawałaby nam się ona nazwana... nawet dosyć przeciętnie.

Data i miejsce urodzenia: Jedyna obiekcja - niech będzie to jakieś sensowe. Jak umiejscawiamy historię w roku 2014 w Polsce i tworzymy z naszej bohaterki osiemnastolatkę, to niech autor się nie pomyli i nie napisze przez przypadek (gdyby taki wątek w ogóle był poruszany), że takowa urodziła się np. w 1990 roku. I jeżeli ustalamy, że urodziła się np. w Katowicach, to w innej części książki nie zmieniamy tej wersji, naprawdę. Czasem można wyłapać takie pomyłki... 

Wzrost/waga: Lubię, kiedy bohaterka jest wysoka, lubię kiedy bohaterka jest niska. Nie mam żadnych wymagań co do tego. Nienawidzę natomiast, kiedy postać ma 170cm, waży 45kg i co chwila rzuca tekstami typu "muszę schudnąć, jestem gruba". Trochę realizmu! Mało która osoba na świecie ma super idealną wagę, super idealny wygląd. Niestety przez tego typu teksty na świecie jest coraz więcej anorektyczek, bulimiczek i samobójców, którzy nie mogą zaakceptować swojego wyglądu. Z chęcią dla odmiany przeczytałabym książkę o dziewczynie, która przy takim wzroście ważyłaby np. 65kg i myślała w sposób "liczy się wnętrze, nie tylko wygląd". 

Ojciec: Jeżeli bohaterka jest młoda i nie jest sierotą, to jest już połowa sukcesu! TUDZIEŻ Jeżeli bohaterka jest osobą dorosłą i nie wspomina ojca-tyrana/ojca, który był od czegoś uzależniony/ (lub ostatnio bardzo modnego) ojca gwałciciela, to jest już połowa sukcesu!
Jaki według mnie powinien być książkowy ojciec? No cóż... na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Przede wszystkim literatura mogłaby propagować wzorzec dobrego ojca - troskliwego, kochającego swoje dziecko, dbającego o nie. 
Sami odpowiedzmy sobie na pytanie, w ilu książkach, z jakimi zapoznaliśmy się... w ciągu ostatnich trzech miesięcy, pojawił się taki obraz? No właśnie. W moim wypadku - w żadnej. A jeżeli nie wiecie, to spokojnie (nawet przy takim nawale nauki, jaki mam), czytam koło 30 książek w miesiącu (kiedy miałam więcej czasu to tych książek było jeszcze więcej...).

Matka: Mam mówić kolejny raz o tym, jakie najczęściej spotykam scenariusze we współczesnych książkach? Okej. Podam przykład - dziecko jest sierotą / matka, która nie chce swojego dziecka, bo powstało ono np. w wyniku gwałtu / młoda matka, która zaszła w ciąże najczęściej przez przypadek. 
Gdybym miała więc opisywać idealną książkową matkę, to niekoniecznie wymagałabym tego, aby siedziała cały dzień w domu, sprzątała i gotowała obiadki, ale żeby się interesowała chociaż życiem dziecka - czy to w dzieciństwie, czy to w życiu dorosłym. Pomyślcie - w realnym życiu zazwyczaj matka jest osobą, która interesuje się np. ocenami swojej pociechy, pilnuje, aby nie wracało późno do domu (albo żeby w ogóle wracało na noc do domu!), dba o to, aby jej dziecko nie popadło w uzależnienie... 
Mówiąc w skrócie: Potrzebujemy mniej patologicznego obrazu rodzicielki!

Inni członkowie rodziny: Tu zaczynają się schody - jeżeli bohaterka ma rodzeństwo, to fajnie by było, gdyby pojawiła się o nich jakakolwiek informacja oprócz, np. " Hej, jestem Ania i mam dwóch starszych braci, psa i milion książek w biblioteczce". Jeżeli rodzeństwo jest wymienione - niech nie będzie tylko nierozwiniętym wątkiem, naprawdę. Inaczej w ogóle nie opłaca się o nich wspominać. 
Jeżeli natomiast postać jest jedynaczką - niech nie zmienia co dziesięć stron zdania z "szkoda, że nie mam siostry/brata" na "o! jak fajnie, że rodzice zajmują się tylko mną!". To irytuje. Bardzo. A takie przypadki niestety w książkach się zdarzają...
Jeżeli chodzi o inną rodzinę - mogę wspomnieć chyba tylko o dziadku i o babci. Super, jeżeli są w książce i np. babcia pomaga wychować wnuczkę, gotuje jej obiadki i razem pieką ciasteczka, a dziadek chodzi z takową na długie spacery - można zrobić z tego naprawdę fajną historię dzieciństwa i w opowieści np. o kobiecie, która otwiera restaurację, można powiedzieć, że całe to zamiłowanie wyniosła właśnie od babci. Realistyczne? Tak. A nie jest aż tak często spotykane, jakby nam się wydawało. 

Mąż/żona lub ukochany/ukochana: Proszę, PROSZĘ, P R O S Z Ę, wszystko tylko nie miłość od pierwszego spojrzenia, całkowicie przesłodzona, wyidealizowana i inne takie. Nienawidzę takich sytuacji. Tak samo jak momentu, w którym wiadomo, że bohaterka od początku będzie z jakimś chłopakiem, a autorka łączy ich dopiero na samym końcu - skoro to i tak jest tak widoczne, to
dlaczego nie zrobić ich parą od samego początku? 
O! I słynne trójkąty miłosne, kiedy to postać musi wybrać swojego "idealnego chłopaka", a ma dwóch przystojniaków na oku... albo oni mają ją. Zazwyczaj takie sytuację się nie zdarzają w prawdziwym życiu, w książkowym zasada jest taka - spodziewasz się, że wybierze Pana X, bo lepiej się rozumieją i dogadują? Pudło! To na 80% będzie Pan Y! Nic dodać, nic ująć. W zdecydowanej większości pozycji pojawia się teraz właśnie taki schemat... A ja wtedy mam zamiar wrzucić książkę do kominka, spalić i szeptać przy tym: "jak dobrze, że się jej pozbyłam, może ocalę trochę szarych komórek!"
Gdzie się podziała taka prawdziwa, piękna miłość, gdzie nie ma tylko wzlotów, ale są też upadki, ale przede wszystkim jest więź, której nie da się tak łatwo rozerwać? 

Przyjaciele: No cóż... najlepiej, żeby bohaterka takowych miała. W przeciwnym razie jest trochę samotna... i jest mi jej szkoda. Zresztą fajnie, kiedy może się wygadać komuś ze wszystkiego - czasem sprawia to, że łatwiej nam zrozumieć motywy, jakimi się kieruje, czasami pozwala nam to poznać jej historię, a czasem wręcz odwrotnie - dzięki takim rozmowom odkrywamy uczucia, marzenia i plany. 
Co do przyjaciół... zasada jest prosta - nie mają być super cudowni w każdym calu. Wyobraźcie też sobie sytuację, kiedy szara myszka kumpluje się z gwiazdą szkoły... Trochę nierealne. Już bardziej prawdopodobna jest przyjaźń między kimś bezrobotnym, a kimś na wysokim stanowisku (no bo kto komuś zabroni?!). Albo wyobraźcie sobie, że przyjaciółka/przyjaciel są wyjątkowi, wszystko im się udaje, nigdy się nie mylą, podczas gdy my jesteśmy pechowcami i życiowymi kalekami - ja bym z takimi znajomymi psychicznie nie wytrzymała, bo czułabym się gorsza i popadała w depresję za każdym razem, kiedy bym się z nimi widziała. Ważne jest dopasowanie!
Wątek miłości między przyjaciółmi... może i jest częsty w życiu, ale w książkach jest jeszcze częściej poruszany. Proszę, przystopujcie z tworzeniem takich historii. Przynajmniej na jakiś czas!

Wykształcenie: Ciekawa kwestia. Moja bohaterka książkowa powinna być inteligentna i bystra. Niekoniecznie typ kujona, ale w szkole musi/musiała mieć dobre stopnie, a potem musi/musiała zdobyć jakiś dobry zawód. Sama jestem zwolenniczką tego, żeby starać się sięgać jak najwyżej, bo warto poświęcić czas na samodoskonalenie i zdobycie jakiś informacji. 

Zawód wykonywany: Nie musi pracować, ale może. Nie musi pracować na jakimś super płatnym stanowisku. Najważniejsze jest to, żeby lubiła to, co robi. To chyba troszkę tak jak w życiu... 

Status społeczny: Może to być kujon, może to być szara myszka, może to być przeciętna dziewczyna, może to być typ sportowca, ale za cholerę nie zdzierżę kogoś, kogo potocznie można nazwać plastikiem, lub lalką Barbie. Mówię serio. Laska, która nakłada na siebie kilogram tapety, a całe jej życie koncentruje się tylko na modzie, imprezach i na zaliczonych chłopakach, jest dla mnie skreślona. W prawdziwym życiu i w tym książkowym. Nie wiem nawet, czy w książkowym nie bardziej...

Umiejętności zawodowe: Uwielbiam, jak ktoś nie jest jednak taki idealny i zdarzają mu się od czasu do czasu wpadki. Albo, jak pracuje w jakimś w ogóle nie pasującym do siebie zawodzie i zbiera te umiejętności zawodowe, które w ogóle nie przydają jej się w dalszej części fabuły... Coś typu pani Plum, wiecie o co mi chodzi, nie? 

Poglądy polityczne: Nie za bardzo lubię, kiedy w książce w ogóle poruszony jest ten temat. Chyba, że bohaterka jest jakąś autentyczną postacią, która była jakąś ważną osobowością w tej dziedzinie, albo odznaczyła się czymś szczególnym, wartym zapamiętania i uhonorowania. 

Hobby/jak spędza wolny czas: Jeżeli bohaterka ma jakieś ciekawe, rzadko spotykane hobby, to wręcz skakam z radości. Ileż w końcu można czytać o robieniu zakupów, bieganiu, malowaniu, śpiewaniu i tańczeniu? No właśnie, w pewnym momencie to się nudzi. A w momencie, gdy pasją danej postaci jest to, o czym nigdy w życiu nie słyszałam, albo na czym się kompletnie nie znam? Wtedy czytam jeszcze bardziej dokładnie i wnikliwie, żeby nie pominąć żadnego szczególiku, starając dowiedzieć się jak najwięcej!


Cechy osobiste: Czymś się musi wyróżniać, żeby mogła zostać przeze mnie doceniona. Przede wszystkim musi być inteligentna, o czym już wspomniałam, zabawna, wredna, sarkastyczna, sprytna, pewna siebie, odważna, lekko szalona, wrażliwa, czasem marzycielka i romantyczka. Mogłabym wymieniać i wymieniać... ale tak naprawdę liczy się to "COŚ" + styl pisania autora (a raczej to, jak on taką bohaterkę przedstawi) i jego wizja twórcza. 

Ambicje/nadzieje/marzenia: Jakieś mieć musi, jak każdy. Najlepiej jakieś realne i konkretne, które nie zmieniają się co trzy strony. I żeby nie koncentrowały się tylko na jednej sprawie typu "chcę, żeby Pan XYZ mnie kochał", bo to naprawdę irytuje. Nie tylko na miłości polega życie...

Obawy: O! Nie, nie chcę mówić o lękach (chociaż to też by mógł być ciekawy i zdecydowanie obszerny temat!), a raczej o tym, że przecież nawet bohaterka książkowa nie może być taka super i powinna się czasem czegoś bać. To przecież sprawia, że łatwiej możemy się z nią utożsamić, a przynajmniej ja takie postacie lubię najbardziej. Oto i cała filozofia!

Najbardziej bolesne doświadczenie: Uważam, że nie każda bohaterka musi mieć jakąś super mroczną przeszłość, ale jeżeli w jej historii było wydarzenie, które spowodowało całą lawinę zmian... To mam nadzieję, że będzie ono chociaż sensowne i prawdopodobne. 

Najbardziej znaczące i konstruktywne doświadczenie: Zdarzają się wzloty i upadki. Jeżeli więc bohaterka ma "najbardziej bolesne doświadczenie", niech ma też i "najbardziej znaczące i konstruktywne". Równowaga jest ważna! 

Kondycja/ zdrowie/znaki szczególne: Oh! Jak ja nie lubię czytać o dziewczynach, które najpierw nie ruszają dupy z kanapy, a potem dołączają do jakiegoś kółka/klubu/drużyny/cokolwiek i okazuje się, że są lepsze od najlepszych. Tak samo, jak np. mają z kimś walczyć, po raz pierwszy biorą jakąś broń do ręki i nagle pokonują kogoś, kto z takową trenował przez całe swoje życie.
Co do zdrowia - lubię czytać książki o osobach z problemami zdrowotnymi. Zazwyczaj są bardzo wzruszające, a ja mimo wszystko lubię takie pozycje. Przy okazji pozwalają mi one zachować pewien dystans co do własnej choroby *cukrzyca* i trochę porozmyślać nad sensem życia, śmierci, cierpienia i bólu...
Znaki szczególne? Wliczam w to blizny, kolczyki, tatuaże i inne takie. I jestem zdecydowanie za, ale... Co za dużo, to nie zdrowo. Jeżeli już kogoś tworzymy, to nie róbmy z niego potwora, tylko jakąś indywidualność, która ewentualne chce się w taki sposób uzewnętrznić (w przypadku kolczyków i tatuaży), lub ma ślady po ciężkiej przeszłości (w przypadku blizn).  

Seksualna orientacja/doświadczenia: Mogę czytać zarówno o osobie heteroseksualnej, jak i o osobie homoseksualnej, a także o wszystkich innych orientacjach, które istnieją. Jestem bardzo tolerancyjna i zdecydowanie mi to nie przeszkadza. Miłość to miłość. Kto by tam patrzył na płeć?
Odnośnie doświadczeń... Nie będę poruszała tego tematu. Temat ten leży już w działce osoby, która takową postać tworzy - czy chce ona zrobić kogoś bardziej niewinnego, czy może bardziej jakąś seksbombę? Jeżeli tylko jest zachowany umiar... Nie mam nic przeciwko do żadnej z dostępnych opcji. 

Jaką lubi muzykę, sztukę, literaturę, ubrania, jedzenie, picie, wystrój wnętrza: Nie będę wymieniała przecież wszystkiego po kolei, bo po raz kolejny mogę powiedzieć, że ten wybór należy do autora. Gdybym jednak ja miała stworzyć bohaterkę, to lubiłaby słuchać rapu, ceniłaby sobie sztukę, która jest idealnym odwzorowaniem rzeczywistości, czytałaby wszystko, co wpadłoby jej w ręce, ubierałaby się przede wszystkim wygodnie, a dopiero później myślałaby o "pięknie", stawiałaby na jedzenie prostych potraw, jej ulubionym napojem byłby sok pomarańczowy, a co do wystroju wnętrza... wszystko, byle nie "słit" klimaty. 

Stosunek do życia i do śmierci: Zależy od tego, jaka to będzie historia, jak wykreowana będzie bohaterka i od indywidualnej wizji autora. Co lubię ja? Jeżeli wszystko jest dokładnie określone i wiem, że np. dana postać nie martwi się śmiercią, ponieważ wierzy powiedzmy... w reinkarnację. I od razu łatwiej zrozumieć bohaterkę i można z łatwością zrobić jej analizę psychologiczną. 

Filozofia życia: Niech ma motto, którym kieruje się w życiu. Niczego nie narzucam.


Uff, to już koniec. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was na śmierć. Gratuluję wszystkim tym, którzy przebrnęli przez cały ten post od A do Z. W tym momencie zachęcam do czekania na kolejny post z cyklu "Świat według Iwi". Myślę, że kolejne tematy powinny się również spodobać :)

Zachęcam do komentowania - z czym się zgadzacie? z czym nie? Jakie według Was są idealne bohaterki książkowe (zdecydowanie możecie podać przykłady!).

6 komentarzy:

  1. O kurde naprawdę ciekawy post! Zwłaszcza dla maniaków książek, chociaż i nie tylko. Sprawdza się też przy opowiadaniach.
    No dobra to tak pokrótce napisze z czym się zgadzam a z czym nie. Sama tego chciałaś, więc jeśli będzie dużo to nie narzekaj! xd Napiszę tak jak ja starałam się tworzyć historię mojej bohaterki.
    Imię i nazwisko? No cóż imię jedno z najbardziej pospolitych chyba w Ameryce, a mianowicie Katherine (Kate, Katie). Szukałam imion które wpadły mi w ucho. Moim zdaniem nie jest to jakieś wyszukane i do tego bardzo mi się podoba, pomimo, że w Polskiej wersji go nie lubię ;c
    Wiek hmm zaczęłam pisać w tamtym roku i ona cały czas ma siedemnaście lat, ale na szczęście nie podawałam dokładnego roku. Moja bohaterka sierotą nie jest, ma brata bliźniaka i jeszcze jednego, który zmarł w wypadku z własnej głupoty serca. Ma w kilku przyjaciół i każdy jest inny. A sama postać? No cóż mam nadzieję, że jako tako udało mi się zrobić z niej postać chociaż trochę złożoną. Zrobiła sobie tatuaż, żeby pamiętać o bracie "Memento mori". Jest tancerką, więc może i jest to trochę oklepane, ale mam nadzieję, że reszta już taka nie jest. Moja bohaterka lubi rocka, książki i taniec. Podobnie jak ja. Jest uparta, współczująca, impulsywna, zabawna i często natrętna.
    Nienawidzę trójkątów! Nienawidzę ich do tego stopnia, że jak w którejś książce występuje od razu jest u mnie skreślona. To przez zmierzch i późniejszej mani na tym punkcie. Którąkolwiek książkę fantastyczną bym nie wzięła tam wszędzie trójkąt, dlatego musiałam porzucić ten gatunek i został mi mój kochany kryminał i ostatnio przygodowe <3
    No także ten, to chyba wszystko co przychodzi mi do głowy. Czekam na kolejną odsłonę! *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za motywujące słowa <3 Następna odsłona pojawi się już za miesiąc. Z chęcią poczytam Twoje opowiadanie :)

      Usuń
  2. Ojej, ale się rozpisałaś! Jestem pod wrażeniem, ile ci to musiało czasu zająć ;). Bardzo ciekawy i na pewno oryginalny post.

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się ze wszystkim( oprócz orientacji). Czekam na następną odsłonę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się zasadniczo z wszystkim! Bardzo fajny pomysł na wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podeszłaś bardzo ambitnie do tematu :) aż miło mi się to czytało ^^ osobiście nigdy się nie zastanawiałam nad tą kwestią :))

    Pozdrawiam, naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń