czwartek, 11 września 2014

Autorzy komentujący recenzje

Jakiś czas temu na naszym blogu pojawiła się przedpremierowa recenzja książki Krzysztofa Numpsa - "Na krawędzi" opublikowanej przez wydawnictwo Novae Res. Autor nie poczuł się jednak usatysfakcjonowany tym, co zostało w niej napisane - i postanowił napisać w komentarzu "sprostowanie". Ciężko powiedzieć, że wywiązała się z tego "dyskusja", bo dyskusja rządzi się pewnymi prawami. Zachęcamy do zapoznania się z komentarzami autora, naszymi oraz znajomych autora i wyrażenia własnej opinii.

Recenzję znajdziecie pod tym linkiem:

http://naszksiazkowir.blogspot.com/2014/09/krzysztof-numpsa-na-krawedzi.html


39 komentarzy:

  1. Zwyczajnie i po prostu mnie zamurowało ... Dlaczego nie czytałam tego wcześniej? Żałuję wielce. Już dawno tak urażonego męskiego ego nie widziałam, pardon nie czytałam. Bycie autorem nie polega tylko na wydaniu książki i "spijaniu" śmietanki sławy. Bywa, że po prostu się nie udaje bądź nie trafia się ze swym "towarem" do każdego czytelnika. Niemniej trzeba mieć odrobinę godności. I odrobinę skromności. A już pisać recenzję do recenzji? Absurd.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc jestem w lekkim szoku. To znaczy zdawałam sobie sprawę, że na tym świecie istnieją autorzy niezdolni znieść krytyki, ale to... Z drugiej strony rozbawiła mnie jego desperacja w poszukiwaniu akceptacji, uwagi czy uznania. Niby taki pewny siebie i świadomy własnej wartości, a tak naprawdę potrzebuje, by o tej wartości zapewnili go inni. Jak rozumiem to człowiek, który ma już swoje lata, a zachował się gorzej od niejednego nastolatka.

    Uważam też, że cokolwiek mu się nie podobało w recenzji, powinno być załatwione między wami, nie na forum publicznym. Wtedy, ewentualnie, mogłybyście edytować recenzje, gdyby oczywiście poprosił o to w odpowiedni sposób (chodzi mi głównie o ten pierwszy akapit "...czy można dać czytelnikom „możliwość spojrzenia na świat przez pryzmat psychopatycznego umysłu”, nie będąc samemu trochę… eee psychopatycznym?") bo myślę, że to główny powód jego zdenerwowania. Z całości obie strony mogły wyjść względnie zadowolone.

    No cóż, jak dla mnie to sam autor zrobił sobie antyreklamę, nie macie się co przejmować, chociaż wyobrażam sobie, że musiałyście nieźle to przeżyć. Trudno dyskutować, mniej lub bardziej racjonalnie, ze ścianą, którą potrafi tylko mówić, ale w ogóle nie słucha i w dodatku nie potrafi czytać ze zrozumieniem, bo jak dla mnie, mimo, że recenzja nie była pozytywna, dawała do zrozumienia, że tę książkę należy zwyczajnie samemu ocenić.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie recenzentka miała sporo racji, zastanawiając się nad zdrowiem psychicznym autora, bo normalny to on nie jest. Ale już wydawnictwo Novae Res mówi samo za siebie. Autor zapłacił - autor wydał. Autor myśli, że jest bogiem. Autor przeczytał recenzję, która nie wychwala jego książki pod niebiosa - autor musiał sprostować. Autor wychodzi na buca - nie ważne, autor komentuje dalej, w końcu jego musi być na wierzchu.
      Żałosne.

      Usuń
    2. No ja wcale nie krytykuje autorki recenzji za takie, a nie inne spostrzeżenia, po prostu wydaje mi się, że to był zapalnik i myślę, że w razie czego, obie strony mogły to jakoś załatwić, po cichu, kulturalnie. Ale masz racje, reakcja autora mówi sama za siebie.

      Usuń
  3. Zero dystansu, zero pokory i czysta arogancja - tak to oceniam. Autor w komentarzach pokazał się z najgorszej strony i gdy tylko natrafię na dzieło podpisane jego nazwiskiem, będę uciekać najdalej jak się da.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe czy zagraniczni autorzy robią to samo na blogach pisanych w ich języku. Bo mam nieprzyjemne obawy, że to tylko u nas w takim natężeniu odchodzą takie żenujące akcję. I jak tu potem z przyjemnością czytać twórczość rodzimych autorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po fandomie fantastycznym krąży opinia, przywieziona przez co bardziej bywałych fanów, że jak zagranicznemu autorowi powiesz "Hej, stary, ale tu masz błąd rzeczowy/logiczny/jakiś inny. To powinno wyglądać tak i tak", to on odpowie, "Dzięki, sprawdzę i poprawię". A jak to samo powiesz polskiemu, to ten się dumą uniesie i powie, żeś głupi i nie rozumiesz, a poza tym to fantastyka, więc wszystko wolno. Jest to oczywiście uogólnienie, ale co nieco mówi o polskim środowisku najwyraxniej nie tylko fantastycznym.

      Usuń
  5. Żeby dorzucić tu trochę pozytywnej energii - jakiś czas temu widziałam krótkie, pełne wdzięczności komentarze włoskiego autora pod polskimi recenzjami jego książki. ;) Komentarze, rzecz jasna, były po włosku. Aż mi się miło na sercu zrobiło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że recenzent w ogóle zdecydował się napisać recenzję danej książki, poświęcając tym samym swój czas i inne takie... to powinno być dla każdego autora jakieś wyróżnienie. Przecież gdyby nie było negatywnych recenzji, to żaden z autorów nie dążyłby do tego, aby kolejne dzieło było lepsze - bardziej przemyślane, dopracowane, napisane w ciekawszy sposób. Ale taką krytykę trzeba też umieć przyjąć z godnością...

      Usuń
  6. Jeżeli nie umiem pisać, to nie piszę książki, która wydaje mi się ciekawa, a w rzeczywistości taka nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nawet nie chodzi o to, czy się umie pisać, czy nie (bo to się podobno da wyrobić). Tu chodzi o to, że stwierdził, iż jego pomysł jest genialny i zawarta w książce, jak to sam określił, "filozofia egzystencjonalna" jest doskonale ujęta. Szkoda tylko, że w tym momencie próbuje nakierować czytelnika, jak ma patrzeć i oceniać tę pozycję - jak powtarzamy od dłuższego czasu - dzieło powinno obronić się samo, jeżeli jest ono dobre.

      Usuń
  7. Ho ho...niezła "dyskusja". Zawsze sądziłam, że autorzy powinni podchodzić do recenzji z dystansem, przeczytać, pomyśleć co można by na drugi raz poprawić. Cóż, uczymy się przez całe życie. Przyznam szczerze, że jestem zawiedziona i zaskoczona, że w ogóle ktokolwiek jest w stanie tak narzucać komuś swoje zdanie :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem zniesmaczona - zero dystansu do siebie. Wiadomym jest, że wszystko jest kwestią gustu i dana książka nie musi się wszystkim podobać. Przerażona jestem też tym, że ktoś, kto nazywa się "autorem" robi błędy ortograficzne i interpunkcyjne...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie po raz pierwszy wynika taka sytuacja z autorami książek z Wydawnictwa Novae Res. Tez kiedyś miałam podobną sytuację, tyle, ze ja zostałam obrażana przez autora na facebooku, gdzie to ów pan rozpisywał się o rozmiarach moich piersi i o innych rzeczach, które mnie kompromitowały. Na szczęście nikt ze znajomych nie zdążył tego przeczytać. Napisałam wtedy do Wydawnictwa i szczerze mówiąc nie wiem jak dalej sprawy się potoczyły, bo postanowiłam nie interesować sie ta sprawą. Polskim autorom czasami po prostu brakuje dystansu do własnych dzieł..

    OdpowiedzUsuń
  10. Dno i kilometr mułu. Panu Krzysztofowi serdecznie dziękujemy za pokaz chamstwa, arogancji i nieznajomości zasad polskiej pisowni.

    OdpowiedzUsuń
  11. Och normalnie czas na popcorn, widzę tutaj dość nieciekawą historię

    OdpowiedzUsuń
  12. Sama nigdy nie spotkałam się z atakiem ze strony autora, a zdarza mi się coś niekoniecznie miłego o danej książce napisać. Recenzuje głównie książki polskich autorów, także książki z tego nieszczęsnego wydawnictwa, które zasłynęło ostatnio wojną z jedną blogerką;) Czytając recenzję z linku trochę rozumiem odczucia pisarza, bo jednak zwroty typu, po co coś takiego pisać, albo wysuwanie podejrzeń względem autora, że ma nie po kolei bo pisze o tym czy o innym są trochę poniżej pasa. wygląda to jak dyskredytowanie wartości książki tylko na podstawie własnej subiektywnej oceny. Nie lepiej napisać, że poglądy jakie prezentował bohater nie leżą w mojej filozofii? W końcu nie wszyscy szukają w książce tego samego i w swoich recenzjach, jakikolwiek byłby mój odbiór książki, staram się to zaznaczać, w końcu nie piszę ich dla siebie tylko dla potencjalnych czytelników. Generalnie każdy ma prawo skrytykować recenzję, szczególnie autor książki o której pisze bloger. Tak samo jak bloger ma prawo skrytykować książkę którą dostał do recenzji. Dystans do swojej twórczości i elastyczność powinny zachować obie strony. A tu widzę nerwy puszczają na całego, z Pana Krzysia wychodzi cham a blogerki urażona księżniczka, szkoda.
    ilsa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My nie jesteśmy urażonymi księżniczkami. Bronimy po prostu swojego prawa do własnej opinii :)

      Usuń
    2. Witam. Trafila Pani w sedno sprawy, moj atak na Panie recenzentki wynikal z obawy o zaszufladkowanie premierowego produktu w miejscu w ktorym moim zdaniem nie powinien on sie znalezc. Proba spokojnego rozwazenia kwestii skonczyla sie na wytykaniu bledow interpunkcyjnych w zamieszczanych spotach ( obecnie dysponuje klawiatura angielska ). Moja pozniejsza reakcja byla zbyt agresywna a srodki wyrazu uzyte w stosunku do Pan recenzentek absolutnie nie adekwatne do skali konfliktu, korzystajac z okazji pragne przeprosic za moj arogancki pelen egoizmu stosunek. Panie recenzentki poswiecaja mase czasu i energii na swoja prace ktora powinna byc odbierana jako forma artystyczna. Przepraszam wszystkich uczestnikow tego blogu za nazwanie go "szmatlawcem". Krzysztof Numpsa.

      Usuń
    3. Bo za porównanie blogerek do Żydów w czasie okupacji już nie trzeba przepraszać?

      P.S. Polskie znaki są kwestią ustawień na komputerze, nie klawiatury.

      Usuń
    4. Tak.... I przeprosic kosciol za "nauczanie pychy", to wszystko bylo w "przesadzonych srodkach wyrazu"...a tak nawiasem odwolujac sie do Naszych Polskich - Chrzescijanskich korzeni : "wybaczcie a i wam
      Bedzie wybaczone", albo "kto jest bez winy niech...". Krzysztof Numpsa.

      Usuń
    5. "My bronimy prawa". Każdy chce bronić swojego prawa a o prawach innych już nikt nie pamięta. Jest w tym jakaś ironia. Ja myślę, że wszystkich tu poniosło za mocno. Pan autor sobie przestygł bije się w pierś, myślę, że przy następnej powieści już nie będzie tak energicznie reagować, bo wiadomo pierwsza książka, wielkie nadzieje, a tu ktoś tak brutalnie skrzydła podcina. Na przyszłość będzie już wiedział, czego się spodziewać, a myślę że i blogerki wyniosą coś z tego i zamiast oceniać człowieka skupią się na ocenie produktu. Wszystkim to wyjdzie na dobre.
      Peace
      ilsa

      Usuń
  13. Przeczytałam część tej dyskusji i wymiękłam. Autor sam się zareklamował poziomem wypowiedzi. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam zarówno wypowiedzi pod recenzją jak i tutaj. Uważam, że dwie strony trochę przesadziły. Po części rozumiem autora książki, bo chciał przedstawić jakie chciał "dać przesłanie swoją książką". Tak wiem wiem zaraz będziecie pisać, że każdy odbiera książki inaczej i nie powinno się tego narzucać. I się z tym zgadzam, ale pan Krzysztof nie narzucał nikomu interpretacji swojego dzieła. Recenzentki zaczęły wytykać błędy autorowi. Każdy robi błędy pisząc i ja nie robiłabym z tego aż takiego problemu. Natomiast uważam, że znacznie przesadził pan Krzysztof pod koniec dyskusji, gdzie użył niestosownych słów wobec blogerek. Jednak pod tym wpisem przeprosił za swoje niestosowne zachowanie. Nie chcę nikogo bronić. Każdego poniosły emocje. Wyszło jak wyszło. Moim zdaniem powinno się to zostawić w spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pan Krzysztof faktycznie przesadził pod koniec dyskusji ale Panie blogerki nie były lepsze! Wpisy Pana Krzysztofa pokazują,iż jest inteligentny oraz że fajnie pisze,natomiast Panie twierdzą, że nie nadaje się do pisania itd,tu wyszedł brak profesjonalizmu. Styl może komuś się podobać lub nie,ale moim zdaniem dryg jest! Obie strony powinny to sobie przemyśleć i wyciągnąć wnioski na przyszłość,pozdrawiam Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  16. hej, na wstępie podkreślę, że nie jestem znajomym, ani fanem autora; co więcej, nie czytałem jego książki, więc nie będę się odnosić do krytyczności oceny. Chciałbym jednak stanąć w obronie autora. Czy panie recenzentki zdają sobie sprawy ile pracy, samozaparcia i czasu trzeba poświęcić by coś napisać i wydać? Rozumiem negatywną ocenę, jeśli książka była zła. Nie rozumiem jednak tego wpisu. Nie było czasu, albo ochoty na napisanie innej recenzji? A może trzeba było jeszcze podgrzać atmosferę? Wyrzucacie autorowi błąd ortograficzny w komentarzu, a publikowane tutaj teksty nie są ubogie w błędy stylistyczne i powtórzenia. Oceniajcie i publikujcie dalej recenzje, nikt wam tego nie zabrania. Chwała Wam za to, że chce się Wam czytać i polecać książki. Szanujcie jednak pracę innych, bo jakością wstawianych tu tekstów nie odniosłem wrażenia, że mam do czynienia z profesjonalistkami. Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://lukaszmigura.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale zdajemy sobie sprawę, ile trzeba pracy, samozaparcia i czasu, żeby coś napisać i wydać. Niektórzy potrzebują jednak też trochę pieniędzy... Nie mam zamiaru rozwijać tematu - każdy wie, o co chodzi. Nie mówię, że jesteśmy super w każdym aspekcie pisania - czasem każdy zrobi błąd, zgubi przecinek, powtórzy słowo. Jednak są jakieś granica, prawda? Podstawy, które trzeba koniecznie znać. Nie mam nic więcej do dodania.

      Usuń
  17. Hmm w dzisiejszych czasach nie trzeba znać zasad ortografii są programy! Liczy się treść,Panie blogerki zachowują się jak polonistki które to wychwycą parę błędów i pała,strach pomyśleć ile przez to talentów może być zmarnowanych,od błędów jest korektor w wydawnictwie. W cytowanym tekście z książki nie dostrzegam błędów wiec o co chodzi? A tak już na koniec nie przyszło Panią do głowy, że autor może być dyslektykiem? A i jeszcze jedno,sugeruje Pani że ktoś inny napisał książkę ?

    OdpowiedzUsuń
  18. Każdy Polak swój język powinien znać. Czysto praktycznie przeglądarka też podkreśla błędy - autora najwidoczniej to nie ruszyło i pozostawił tekst swoich komentarzy w takiej, a nie innej formie. Od błędów w wydawnictwie może i jest korektorka i sądzę, że w książce tego autora, miała ona dużo pracy. Co do dysleksji - czerwona kreseczka pod napisem powinna zwrócić uwagę, że coś jednak jest nie tak. Odnośnie oskarżeń, iż sugerujemy, że ktoś inny napisał książkę - widać w całej tej dyskusji jakikolwiek taki zarzut?

    OdpowiedzUsuń
  19. "Każdy Polak swój język powinien znać. Czysto praktycznie przeglądarka też podkreśla błędy" - a Panie autorki popełniając błędy stylistyczne i powtórzenia to już są poza skalą? Was to nie obowiązuje? Czy tylko błędy ortograficzne się liczą, a składniowe już można popełniać? Oj chyba jednak nie najlepsze recki w sieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Łukaszu, proszę najpierw się zastanowić, jaki ma sens wytykanie teraz błędów stylistycznych, skoro w kółko i w kółko wałkujemy temat braku polskich znaków w komentarzach. Jeżeli tak bardzo Panu zależy na dyskusji o wszystkich błędach, zapraszam do rozmowy prywatnej lub nowej dyskusji. Ponieważ z tego co zdążyłam zauważyć, na pańskim blogu również ich nie brakuje. Będziemy mogli wymienić się spostrzeżeniami.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Przytoczę może fragment komentarza koleżanki: „Nie mówię, że jesteśmy super w każdym aspekcie pisania - czasem każdy zrobi błąd, zgubi przecinek, powtórzy słowo. Jednak są jakieś granica, prawda? Podstawy, które trzeba koniecznie znać.”
      Nie jesteśmy idealne, ale staramy się podchodzić do każdego tekstu jak najbardziej profesjonalnie. Recenzje książek piszemy z miłości do literatury, jednakże nie mamy żadnego wykształcenia w tę stronę, więc ciężko zachować nam w tym pełen perfekcjonizm. Mimo wszystko, poza drobnymi błędami składniowymi i faktycznie pozjadanymi przecinkami, nie mogę zarzucić nam jakichś „bohomazów”. Może wyda się to Panu oceną bardzo subiektywną, w końcu jestem numerem 5, ale widzę to właśnie w ten sposób. Czy naprawdę Pan uważa, że osobę, która wytknęła błąd innej persony, do tego pisarza (i to notabene zrobiła to z humorem), należy wysłać od razu na stos wraz z jej towarzyszami?
      I gdybym była złośliwa, to zaleciłabym również i Panu więcej dystansu, ale rozumiem Pana stanowisko w tej sprawie. Niemniej, Pan również pozjadał przecinki w swoim komentarzu i dopatrzyłam się kilku powtórzeń na pańskim blogu, choć takie błędy popełniam i ja, więc zgodnie z Pana zdaniem – wspominać o tym nawet nie powinnam.
      A na tytuł naszego bloga należy patrzeć z przymrużeniem oka. :)

      Usuń
  20. Panie Krzysztofie, z racji zaistniałej sytuacji i po zapoznaniu się z nią, włączę się do "dyskusji", chociaż miałam tego nie robić. Nie sposób nie zgodzić się z Panem, że miał prawo do uzyskania oceny, niemniej nie usprawiedliwia to pańskiego zachowania w końcowym poście. Oczywiście mógł Pan zareklamować swoją powieść pod recenzją w związku z komentarzami jakie się pod nią pojawiły, ale czy pisanie opinii na jej temat to nie była przesada? Koleżanka, która "usilnie próbowała ją zaszufladkować", na propozycję powrotu do lektury powiedziała "nie" w prawdziwie kąśliwy sposób, którego jak widać nie zrozumiało wielu, choć dla niej taki sposób odpowiedzi jest naturalny (zobaczyć to można nawet w recenzjach). Nie trafia do mnie pańskie usprawiedliwienie o aktualnym posiadaniu angielskiej klawiatury, ponieważ ja też ją posiadam, a wciąż posługuję się znakami polskiego alfabetu. Jednak nie to jest powodem mojego włączenia się w tę farsę. Nie trafiają do mnie także przeprosiny skierowane między innymi do mnie, jako współtwórczyni bloga. Tu nie chodzi o honor czy urażoną dumę, ale uważam, że po przekroczeniu pewnych granic nie ma odwrotu. Nie mam pojęcia, czy ktoś polecił Panu przeprosić koleżanki, czy też sam Pan na to wpadł. Ale skoro mówią o nas "dorośli" to tak też się zachowujmy. Savoir-vivre obowiązuje każdego, bez względu na pochodzenie czy poglądy. Podsycę jeszcze ten płomień niezgody, ponieważ wszystko, co zostało napisane kole mnie w oczy i nie daje spokoju, a jeżeli wyjdę na małpę, która nie poczyniła ewolucyjnego kroku w stronę mądrości, to trudno. Chciałabym wiedzieć, jak bardzo zraniłabym pańskie ego mówiąc, że znaczy Pan dla światowej literatury tyle co Żyd dla Hitlera? Wątpię, że przeszedłby Pan nad tym do porządku dziennego nie przystając na chwilę i nie denerwując się na człowieka, który wypowiedział takie słowa. Niestety, ale dmuchanie w ogień go nie ugasi. Finita est comoedia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Sprostuję sytuację z błędami. Wytknęłyśmy Panu Krzysztofowi błąd po pierwszym jego komentarzu, ponieważ byłyśmy zaskoczone tym, że szanujący się autor, za jakiego uważa się Pan Krzysztof zniża się do takiego poziomu, żeby pisać sobie recenzję recenzji. Przykro mi to mówić, ale nie ma recenzji, które są w pełni obiektywne. Wyrabiamy sobie zdanie o produkcie i takie jest nasze prawo. Prawem było też Pana Krzysztofa się z tym nie zgodzić, jednak mógł jak człowiek napisać do nas w wiadomości prywatnej i wylać swoje żale, a nie załatwiać sprawę na forum publicznym, narażając tym samym obie strony na sytuację niekomfortową. Rozumiem chęć sprostowania, aby uniknąć stracenia potencjalnych czytelników, jednakże jakby Pan raczył zauważyć, nasi wcześniejszy komentujący nie czuli się aż tak zniechęci co do książki, aby trzeba było się załamywać i wpadając w panikę, pisać ten komentarz. W swojej wypowiedzi pokazał Pan subiektywny punkt widzenia i przekazał nam to, co Pańskim zdaniem znalazło się w książce. Wiemy jednak, jak trudno jest przelać myśli na papier tak, aby były dla każdego zrozumiałe. Potrzeba do tego talentu, doświadczenia i wiedzy. Swój produkt ocenia się przez pryzmat tego, co jest w głowie, a nie na papierze. Recenzja pokazuje, jak naprawdę ktoś odbiera książkę. Jedna opinia nie czyni z Pana książki klapy, nie czyni także cuda. Proszę mi wierzyć, ludzie różnie oceniają produkt, jakim jest powieść i na blogosferze świetnie to widać. Nie rozumiem więc oburzenia, że aby ta recenzja jest zła. Nie ma czegoś takiego jak dobra recenzja, bo każdy będzie ją inaczej postrzegał. Jednak każda opinia jest wartościowa. A nasze recenzje wcale nie są arcydziełami, ale naszymi przemyśleniami co do książki. Jeśli się komuś podobają i są użyteczne, cieszymy się. Nie zmuszamy nikogo, aby czytał bloga, którego tworzymy. Oczekujemy jednak tego, że ktoś, komu niezbyt podobają się nasze wpisy z racji szacunku, nie wyrażał się o nas obraźliwie. Nie ma ludzi bezbłędnych, a wytykając autorowi błąd, chciałyśmy niejako sprowadzić go na ziemię, ponieważ zbyt się rozmarzył nad swoim utworem. Chciałyśmy przypomnieć, że jest dopiero debiutantem, a nie wziętym pisarzem. Był to z naszej strony głos oburzenia, ponieważ autor naruszył prawo recenzenta do recenzji książki. Autor zareagował na to agresją, a potem było już tylko gorzej. Powinniśmy zakończyć tę kłótnię, ponieważ schodzi do poziomu poniżej krytyki. Nie wnosi nic do naszego życia, chociaż mogłaby, gdyby każdy jej uczestnik umiał słuchać i wyciągał wnioski. Pisząc dalej, ukazujemy się wszyscy w nie najlepszym świetle. Nie wybaczamy Panu Krzysztofowi, ale jesteśmy ludźmi na tyle dojrzałymi, aby wiedzieć, że dalsze przerzucanie winy nie ma sensu i tylko zabiera nasz czas.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dlaczego usuwaja Panie mije posty ktore "nie pasuja" do tworzonego przez Panie wizerunku pozostawiajac jednoczesnie tylko te ktore dzialaja na moja niekorzysc ? Boja sie Panie sytuacji w ktorej moze wyjsc na jaw, ze ksiazke Panie "przelecialy", a nie przeczytaly ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usuwamy tylko te posty, które stanowią reklamę dla Pana książki - fragmenty, propozycje i inne takie, które nijak się mają do naszej dyskusji :)

      Usuń
  23. Trzeci raz pisze ( jestem za kazdym razem usuwany ), ze bledy w moich postach sa zabiegiem majacym na celu podjecie spolecznej dyskusji na temat sensu utrzymywania zasad ch - h, etc - poruszam temat w "Na krawedzi" - prosze nie usuwac TEGO POSTU w zaden sposob on Pan nie obraza, a ma prowokowac zmiany w Jezyku Polskim !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro język polski jest taki, jaki jest, to nie ma potrzeby go zmieniać, a tym bardziej prowokować te zmiany. Uważam, że należy się z tym po prostu pogodzić :) Proponuję Panu założenie bloga, w którym będzie mógł Pan napisać, jak Pana książkę należy interpretować (żeby broń boże nie było żadnych recenzji, w których recenzentka nie widzi wspaniałości tego tekstu!) oraz na którym będzie Pan mógł umieszczać fragmenty tekstu c;

      Usuń
  24. A mnie zastanawia taka kwestia - jak to się dzieje, że autor komentuje recenzję swojej książki na forum publicznym, z anonimowego konta i z całą masą błędów wszelkiej maści? To nie jest dobra reklama, z jakiejkolwiek strony by na to patrzeć. Natomiast komentarz tam kawałeczek nade mną na temat języka polskiego i dyskusji o nim... Jestem mocno zaskoczona.
    Żeby jednak odnieść się do całej sytuacji. Są dwie szkoły - jedni cenią recenzje pisane językiem profesjonalnym, bez żadnych potoczności i własnych przemyśleń sięgających głębiej, niż do fizycznej struktury tekstu. Inni zaś cenią język potoczny, ponieważ on celniej i liczebniej trafia do czytelników i potencjalnych nabywców recenzowanego produktu. Jestem w stanie zrozumieć, że autor miał zastrzeżenia do przemyśleń zawartych w recenzji i jej potocznej formy, natomiast nie potrafię pojąć, jak można wyrazić swoje zażalenia w TAKI sposób...
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń