piątek, 15 sierpnia 2014

Cassandra Clare - "Mechaniczny anioł"

Autor: Cassandra Clare
Tytuł: Mechaniczny anioł
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 2013
Ilość stron: 528
Ocena: 8/10

Opis:

Magia jest niebezpieczna, ale miłość jeszcze bardziej. Kiedy szesnastoletnia Tessa Gray pokonuje ocean, żeby odnaleźć brata, celem jej podróży jest Anglia za czasów panowania królowej Wiktorii. W londyńskim Podziemnym Świecie, w którym po ulicach przemykają wampiry, czarownicy i inne nadnaturalne istoty, czeka na nią coś strasznego. Tylko Nocni Łowcy, wojownicy ratujący świat przed demonami, utrzymują porządek w tym chaosie. Porwana przez Mroczne Siostry, członkinie tajnej organizacji zwanej Klubem Pandemonium, Tessa wkrótce dowiaduje się, że sama jest Podziemną z rzadkim darem zmieniania się w inną osobę. Co więcej, Mistrz - tajemnicza postać kierująca Klubem - nie zatrzyma się przed niczym, żeby wykorzystać jej moc. Pozbawiona przyjaciół, ścigana Tessa znajduje schronienie w londyńskim Instytucie Nocnych Łowców, którzy przyrzekają, że znajdą jej brata, jeśli ona wykorzysta swój dar, żeby im pomóc. Wkrótce Tessę zaczynają fascynować dwaj przyjaciele: James, którego krucha uroda skrywa groźny sekret, i niebieskooki Will, zniechęcający do siebie wszystkich swym sarkastycznym humorem i zmiennymi nastrojami… wszystkich oprócz Tessy. W miarę jak w trakcie swoich poszukiwań, zostają wciągnięci w intrygę, grożącą zagładą Nocnych Łowców, Tessa uświadamia sobie, że będzie musiała wybierać między ratowaniem brata a pomaganiem nowym przyjaciołom, którzy próbują ratować świat… i że miłość potrafi być najbardziej niebezpieczną magią. 

Recenzja:

Każdy fan i każda fanka twórczości Cassandry Clare dobrze wie, że jest to pozycja, którą powinno się przeczytać. Muszę stwierdzić, że ja do fanek autorki również należę. Dlaczego? O tym już za chwilę będzie można poczytać w dalszej części mojej recenzji.


„Zawsze trzeba być ostrożnym z książkami i z tym, co w nich jest, bo słowa mają moc zmieniania ludzi.” 

Tessa Gray jest dziewczyną, która nie ma pojęcia o istnieniu magii do czasu, w którym dociera do Londynu, gdzie jest przechwycona przez Klub Pandemonium i nauczana tego, jak ma zmienić swój kształt. Niestety nie jest to zbyt przyjemne doświadczenie w jej życiu. 
W tym oto momencie pojawia się Will - jeden z Nocnych Łowców. Nie dosyć, że ją ratuje, to jeszcze pomaga jej pozbierać się po traumatycznych przeżyciach. No może niekoniecznie to on pomaga jej w przyzwyczajeniu się do tego, że nie jest człowiekiem... robi to natomiast jego przyjaciel oraz zarządcy Instytutu. 

„To w porządku kochać kogoś bez wzajemności, dopóki ten ktoś jest wart miłości. Dopóki na nią zasługuje.” 

Tessa jest dziewczyną inteligentną, pomysłową, szczerą, upartą i marzycielską. Na pierwszy rzut oka jest dokładnym przeciwieństwem Willa, jednak Jem pasuje do niej idealnie... I pojawia się tu dylemat, z kim postanowi być w dalszych częściach (bo wiadomo, że kiedyś będzie dokonywała takiego wyboru).

„Każdy ma coś, bez czego nie może żyć.”

Bardzo spodobało mi się to, jak autorka wykreowała bohaterów. Każdy z nich jest wyjątkowy, każdy z nich ma swój talent, każdy z nich ma swój bagaż doświadczeń i przeżyć. Bardzo realnie odwzorowała ona to, co najprawdopodobniej dostrzega na co dzień. Bohaterowie są bardzo ludzcy. Duży plus dla autorki za tak umiejętne ukształtowanie ich charakterów.

„Czasami jest tylko jeden wybór: między akceptacją a obłędem.”

Styl Cassandry Clare jest tak samo urzekający, jak w innych jej książkach. Musze przyznać, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i mam ochotę zapoznać się z innymi pozycjami wychodzącymi spod ręki tej autorki.

„Marzenia potrafią być niebezpieczną rzeczą.”

Fabuła kręci się wokół życia Tessy, która dowiaduje się już, jakie umiejętności posiada i dochodzi do siebie w Instytucie. Szuka ona swojego brata jednocześnie pomagając Nocnym Łowcom w rozwikłaniu ich zagadki. Wydarzeń zazwyczaj nie są się przewidzieć, co jest zdecydowanym pozytywem. Akcja jest dynamiczna, wciąga czytelnika i nie pozwala mu się nudzić. 

„Czasami jest dużo sensu w nonsensie, jeśli zechce się go poszukać.”

Muszę przyznać, że nowa okładka podoba mi się zdecydowanie bardziej niż stara i chciałabym zakupić wszystkie części tej serii. Mam nadzieję, że niebawem uda mi się tego dokonać. Co wy sądzicie o nowym wyglądzie? 

„Równie wspaniale jest kochać, jak być kochanym. Miłości nie da się zmarnować.”

 Polecam książkę wszystkim osobom, które lubią twórczość Cassandry Clare i lubią dobrą fantastykę. Ja niebawem będę zabierała się za recenzowanie kolejnego tomu. Wyczekujcie recenzji.

7 komentarzy:

  1. Lubię książki Clare, ale ta część mnie nudziła. Nie była beznadziejna, była dobra, ale nie powalająca i niestety ale kiepsko ją wspominam. Mechaniczna księżniczka okazał się lepsza od Księcia ale i tak to nie było to, czego się spodziewałam. Niemniej jednak z checią sięgnę po ostatni tom DA i w sumie nawet się chyba skuszę na następne seri autorki, które ona wyda ;) Co do okładek - zagraniczne faktycznie są ładne i w porównaniu z nimi nasze są niezbyt zachęcające, ale ja się trzymam wersji krajowych. Zaczęłam obie serie kupowac w pierwszej wersji i nie mam zamiaru tego zmieniać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam już recenzje ostatniego tomu DA - nie zapowiada się tak... jakbym chciała. Niemniej jednak zakończenie Mechanicznych... można po nim płakać i płakać :)

      Usuń
  2. Lubię wszystko, co związane z DA, a także styl autorki, ale w tej trylogii zaliczyła kilka znaczących błędów. Mimo tego i tak chcę przeczytać dalsze części, a na ostatnią część DA czekam z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również czekam. Tak jak i na nową serię! :)

      Usuń
  3. Książki czekają u mnie na półce, zakupione dawno temu, chyba muszę po nią wreszcie sięgnąć, a nie w wieczność je odkładać

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja młodsza siostra polecała mi tę książkę niedawno. Stwierdziłam, że za stara jestem na takie historie, ale tak sobie teraz myślę, że może jednak aż tak stara to ja nie jestem... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam. Czytałam ją niedawno i po prostu ją pochłonęłam

    OdpowiedzUsuń