niedziela, 22 czerwca 2014

Ally Carter - "Powiedziałabym ci, że cię kocham ale..."

 
Autor: Ally Carter
Tytuł: Powiedziałabym ci, że cię kocham ale...
Wydawnictwo: AMBER
Data wydania: 2010
Ilość stron: 272
Ocena: 7/10

Opis:

Są piękne, inteligentne, mistrzowsko opanowały sztuki walki, potrafią łamać kody CIA i rozbroić bombę. Ich praca domowa to włamanie się do komputera FBI lub założenie ładunków wybuchowych we wskazanym obiekcie. Akademia Gallagher dla Wyjątkowych Dziewcząt może uchodzi za szkołę dla geniuszy, ale tak naprawdę jest czymś zupełnie innym. Cammie Morgan zna czternaście języków i siedem sposobów na obezwładnienie przeciwnika, ale zupełnie traci głowę, gdy poznaje zwyczajnego chłopaka, który w dodatku myśli, że ona jest zwyczajną dziewczyną…

Recenzja:

Czasami mam wrażenie, że jestem już trochę zbyt dorosła, aby czytać takie książki. Nie jest to bowiem zbyt poważna pozycja, chociaż naprawdę idealnie nadaję się do zabicia czasu i spędzenia kilku przyjemnych chwil przy fabule, nad którą nie trzeba specjalnie długo myśleć, aby ją zrozumieć.

Muszę też dodać, że jest to dopiero pierwszy tom serii "Dziewczyny z Akademii Gallagher".

Do przeczytania tej powieści skłonił mnie opis - brzmi on na tyle kusząco, że jest w stanie rozbudzić wyobraźnię zapewne sporej grupki osób.
Niemniej pozycję tę polecam osobom najbardziej w wieku pomiędzy 12, a 15 rokiem życia - sądzę, że wtedy fabuła może jeszcze bardzo wciągnąć i momentami być nawet zaskakująca.

Jak również wspomniałam, nie skreślam starszych osób. Też mogą oczywiście zapoznać się z tą książką, ale muszą zdawać sobie sprawę z tego, że nie będzie ona dla nich żadnym wyzwaniem. Chociaż lekturka ta ma parę niepodważalnych atutów, które mogą spodobać się czytelnikom w każdym wieku...

Główną bohaterką tej pozycji jest Cammie "Kameleon" Morgan. Jest to dosyć nietypowa nastolatka, która ma prawie szesnaście lat i masę umiejętności, które mogą przydać się w jej karierze superszpiega. Zna ona bowiem czternaście języków (jestem ciekawa ile się ich uczyła...), sztuki walki i potrafi idealnie wtapiać się w tło (stąd jej pseudonim).

Matka Cammie również jest szpiegiem (i dyrektorką w Akademii Gallagher).Ojciec też zresztą kiedyś nim był... dopóki nie zaginął.
Jedno można powiedzieć - Cammie nie ma zbyt łatwego życia. Niemniej jednak sprawiło to, że jest ona szczera, odważna, pomysłowa i bardzo dobra w tym, co robi.
Traci głowę tylko dla chłopaka... chociaż akurat pan J. nie bardzo przypadł mi do gustu.
Bardzo polubiłam natomiast przyjaciółki Cammie -impulsywną Rebeckę ("Księżna") oraz genialną Liz ("Mól książkowy").

Fabuła opowiada oczywiście o losach naszej głównej bohaterki - o szkole, problemach z nową współlokatorką, tajnych misjach, pierwszych spotkaniach z chłopakiem...
Autorka najwidoczniej bardzo lubi różnorodność.
Wydarzenia może i są przewidywalne (przynajmniej dla mnie były) i lekko błahe, niemniej jednak cały czas coś się dzieje - to muszę podkreślić.

Bardzo podoba mi się styl Ally Carter. Jej teksty często sprawiają, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech, a są na tyle obrazowe, że łatwo wszystko zrozumieć. Jest to zdecydowanie największy plus całej tej książki.
Nie znam bowiem osoby, która nie ceniłaby sobie takiego poczucia humoru, które autorka jest w stanie sprawnie wykorzystać.
Chciałabym, aby napisała ona coś bardziej ambitnego, dla trochę starszych osób... Nie mam jednak pojęcia, czego mogę oczekiwać.

Okładka nie bardzo mi się podoba, chociaż zamysł był niezły.Wykonanie jednak...no cóż, coś musiało pójść "nie tak".         

Pozycję oczywiście polecam, bo warto. Następne części również przeczytam i zrecenzuje. Nawet, jeżeli czuję się trochę za stara na tę serię, to jestem naprawdę ciekawa, jak ona się skończy.
No i... lubię pozycję, przy których mogę się pośmiać i przy których mogę przyjemnie spędzić czas.


2 komentarze:

  1. Zastanowię sie nad tą pozycją :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście, okładka nie zachwyca:). Ale sama fabuła wydaje się być ciekawa. Szkoda tylko, że wiekowo, tytuł może mi nie do końca odpowiadać.

    OdpowiedzUsuń