środa, 30 kwietnia 2014

50 Cent - "Szacunek ulicy"

Tytuł: Szacunek ulicy
Autor: 50 Cent
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 320
Ocena: 7/10

Opis:

Zaskakująca opowieść rapera z kryminalną przeszłością.
Buła ma 13 lat. Jest outsiderem. Po przeprowadzce do małego miasteczka nie potrafi odnaleźć się w nowym miejscu. Popada w konflikty z kolegami, rodzicami, nauczycielami. Dziewczyna, w której jest zakochany, odsuwa się od niego. Chłopak staje się agresywny, znęca się nad słabszymi, gdy nieoczekiwanie… sam staje się ofiarą.
50 cent napisał „Szacunek ulicy”, opierając się na dramatycznych doświadczeniach własnej młodości. Przemoc, narkotyki, prześladowanie rówieśników – tak wyglądała jego codzienność. Na szczęście w porę zrozumiał, że to droga donikąd.
Teraz chce przestrzec Ciebie.

Recenzja:

50 Cent czyli Curtis James Jackson III kojarzy się raczej z czarnym hip-hopem niż z książkami. Czytałam kilka recenzji Szacunku ulicy, w których ludzie wyrażali zdziwienie, że 50 Cent potrafi pisać. Dla mnie to było oczywiste, osoba, która sama tworzy teksty piosenek – w szczególności hip-hopowych – musi mieć dryg do opowiadania historii. 50 Cent mnie nie zawiódł. Potrafi pisać i to jak! Jego książkę dosłownie się pochłania, nawet się nie zorientowałam, kiedy ją skończyłam (choć pewnie mała ilość tekstu na stronach też się do tego przyczyniła). Język, którego używa, jest prosty, ale nie prostacki, wulgaryzmy oczywiście występują,  choć nie w takiej ilości, w jakiejś można by się spodziewać. W zasadzie jest ich niezbyt wiele. Przez powieść mknie się jak przez autostradę, nie trzeba robić żadnych postojów, by zastanowić się, co właściwie autor miał na myśli. Nie wiem, jaka w tym zasługa tłumaczki, ale sądząc po specyfice tłumaczeń hip-hopowych teksów amerykańskich raperów, podejrzewam, że spora.
Trzynastoletniego Bułę poznajemy, gdy trafia do psychologa. Jest biedny, jest czarny, jest gruby i pewnego dnia daje upust swojej frustracji, masakrując twarz kolegi skarpetą wypełnioną bateriami. Dlaczego to zrobił? Tego dowiadujemy się w swoim czasie, 50 Cent nie podał nam odpowiedzi na tacy.
Pobicie kolegi staje się punktem zwrotnym w życiu Buły. Nagle dzieciaki w szkole zaczynają go dostrzegać, może nawet szanować. Chce iść za ciosem, wykorzystać to, ale nie nadaje się do roli zabijaki, bo – to już moja osobista refleksja – w gruncie rzeczy jest dobrym chłopakiem. Pewnie jak większość dzieciaków z przedmieść. To okoliczności sprawiają, że schodzi na złą drogę. Ale przemoc nie jest żadnym rozwiązaniem, 50 Cent się o tym przekonał i pisząc tę książkę spróbował uświadomić to innym. Czy mu się udało? Myślę, że tak, przekazał to, co chciał. Niestety straciła na tym sama historia, bo poszedł w schematy. Szacunku ulicy jest dobrze napisany, ale w gruncie rzeczy niezbyt oryginalny. Mamy tu chłopaka, który znęca się nad słabszymi (Amerykanie mają na to nawet jedno określenie – bully), jest dziewczyna, która mu się podoba, pani psycholog i powrót na właściwą ścieżkę na końcu. Chyba każdy już gdzieś o tym czytał, prawda?
Kilka słów o wydaniu. Wydawnictwo się postarało – do tego stopnia, że Szacunek ulicy to trochę przerost treści nad formą. Historia jest krótka, tymczasem książka ma ponad 300 stron. Ale nie powinnam narzekać, bo po małej przygodzie z wodą wygląda, jakby wcale nie miała takiej przygody, więc można tylko pogratulować wydawnictwu staranności. 
Mam szczerą nadzieję, że 50 Cent nie zakończy swojej przygody z pisaniem (utworów literackich, żeby było jasne) na tej książce. Z wielką chęcią przeczytałabym jeszcze jakąś jego powieść, bo Szacunek ulicy okazał się naprawdę fajną lekturą, którą z czystym sumieniem mogę wszystkim polecić. 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non

2 komentarze: