niedziela, 16 marca 2014

Autor miesiąca - Anika Stasińska




Hej, hej. 
Dawno nie było u nasz żadnego wywiadu, nie? Postanowiłyśmy to nadrobić. I oto są efekty!
Tak więc naszym Autorem Miesiąca jest dziś Anika Stasińska, znana bardziej jako Anix lub "ta od Rafaela Bieleckiego". Mam nadzieję, że dzięki rozmowie, jaką z nią przeprowadziłam, przybliżę Wam chociaż trochę dziewczynę, której twórczość jest zdecydowanie perełką polskiej literatury. 
Jeśli jednak nie mieliście jeszcze okazji, aby przeczytać o przygodach Bieleckiego... to musicie koniecznie zmienić ten stan rzeczy!
Dużo śmiechu i przyjemność czytania gwarantowane!  
Przejdźmy jednak do konkretów (na które pewnie już czekacie z niecierpliwością)...


Iwi: Skąd wziął się pomysł na to, aby stworzyć Bieleckiego?
Anika: Szczerze powiedziawszy, sama nie wiem. Powstał pod wpływem chwili. Był i jest moim odbiciem. Męską częścią mnie. A może to ja jestem żeńskim odbiciem Rafaela? Cholera wie, ale ogólnie Bielecki miał ucieleśniać zagubionego nastolatka, trochę stereotypowego Polaka. Niemniej jednak, jak widać, wiedzę ma sporą. Ilość porównań do literatury, sztuki, polityki, codzienności pokazują, że gdzieś tam pod powłoką idioty kryje się całkiem nieźle obeznany koleś taka właśnie jestem ja. I może to chciałam przedstawić...?
Iwi: Dlaczego zaczęłaś publikować go w internecie? Chciałaś zobaczyć, jak twój tekst jest odbierany przez czytelników, czy chodziło o coś całkowicie innego?
Anika: Hm. Kiedy Bielecki zaistniał w necie, byłam młodą siksą, kochającą pisać. Nadal jestem młodą siksą kochającą czytać. Przede wszystkim pisanie na blogu pozwalało mi się uczyć i kształcić w pisarstwie. Uwagi czytelniczek i czytelników, a także świadomość, że jest to na bieżąco czytane i oceniane i widzą to nieznani mi ludzie pozwalały i nadal pozwalają mi na uczenie się pisania. To też motywuje, wiesz, że jest dla kogo pisać, czujesz to napięcie oczekiwania na kolejny rozdział, na kontynuację. Lubię mieć świadomość, że ktoś chce czytać to, co stworzyłam. To mi chyba daje największego kopa w dupę i każe się spiąć do pisania.
Iwi: Jak to się stało, że Bielecki został wydany w formie papierowej?
Anika: A to bardzo ciekawa sytuacja, ponieważ od długiego czasu namawiała mnie na to moja przyjaciółka, Blackie. Znaczy, mędziła mi, żeby to wysłać, a ja się kopytami zapierałam. Nie, bo to fandom, bo coś tam, bo światło nie te, szminka źle na nogach leży czy coś. Ale bez przekonania przeglądałam fora prawnicze i inne takie michałki, spodziewając się chyba, że okaże się, że to bez sensu, bo... bo nie. No, ale zadziałałam dopiero po dwóch czy trzech piwach. Nasmarowałam pismo do dwóch wydawnictw, w tym do Kotori pełnych prawniczych linków i w ogóle dziwnych tekstów i wysłałam. Rano wraz z kacem zdałam sobie dopiero sprawę z tego, co zrobiłam... i przerażona stwierdziłam, że może będą na tyle kulturalni, że nie napiszą mi "spadaj na drzewo, dziewczynko" albo "nie dzwoń, my odezwiemy się do ciebie" z politowaniem. Szczerze wolałam wtedy, żeby NICZEGO nie pisali. Trzy dni później zadzwoniła Beata Bamber z Kotori i... okazało się, że chcą mnie wydać. Tak. Historia mojego życia ;-;
Iwi: Czy z powodu tematyki, piszą do Ciebie osoby, które nie tolerują miłości homoseksualnej? 
Anika: Może cię to zdziwi, ale... nie. Do tej pory, a Bielecki przecież tworzony jest od kilku lat, nie napisał do mnie NIKT. Żaden hejter. Nikt mnie nie szykanował, nikt nie wyzywał, nikt nie twierdził, że oto gdzieś spłonę jako herezja i propagator gejozy. To dziwne i trochę niepokojące, ale, co ciekawe, może też tak jest przez wzgląd na to, w jaki sposób piszę, a jaki Bielecki jest - widzi każdy. Czytują mnie osoby heteroseksualne, w tym mężczyźni nie przepadający za gejami (wiem o takich fanach) i dziwnym trafem nie mają jakoś obiekcji i nie próbują mnie nawoływać do cotygodniowych oaz w pobliskiej parafii
Iwi: Myślałaś kiedyś nad napisaniem czegoś całkowicie innego od Bieleckiego?
Anika: Tak, myślałam. Na myśleniu się nie skończyło, cały pomysł mam bardzo dokładnie rozpisany, ale obawiam się, że na ten moment nie będę mieć czasu na dokończenie tego i napisanie. Mam terminy i życie, muszę się skupić na razie na Bieleckim, więc szczegółów tego drugiego planu nie zdradzę. Zwłaszcza, że nie wiem, czy wypalą.
Iwi: Skąd bierzesz tę całą łacinę podwórkową?
Anika: Mnie pytasz? : ) Pojęcia nie mam. Piszę. Samo wychodzi. Mój mózg zaskakuje mnie niezmiennie, lubię bawić się językiem i to jest kwestia chwili kiedy piszę kolejny epitet czy "przerywnik". Nie umiem zatem odpowiedzieć na to pytanie szczerze.
Iwi: Jak długo piszesz jeden rozdział i jaką objętość zazwyczaj ma?
Anika: To zależy ile mam weny. Jeżeli ją mam - trzy godziny. Głównie w nocy. Jeżeli nie mam - od kilku dni do kilku tygodni. To przerażające. A rozdziały zawsze mają podobną objętość - ok. 12-15 stron znormalizowanych worda (1800 znaków ze spacjami). To 5 stron TNR 10 prawie bez marginesów (tak właśnie piszę).
Iwi: Czy pisanie sprawia ci przyjemność?
Anika: Gdyby mi nie sprawiało przyjemności, nie poświęcałabym temu 80% mojego życia. Ja żyję pisaniem. Kocham to. Mam w głowie masę historii, wątków, a na papierze jest to widoczne i nie zapominam o tym.
Iwi: Masz jakieś inne zainteresowania oprócz przelewania swoich pomysłów na papier?
Anika: A skąd. Ja i zainteresowania, masz mnie za normalną osobę?! XD Żartuję - oczywiście, że mam. Jest ich bardzo dużo, przede wszystkim zajmuję się ezoteryką. Wróżę, zajmuję się energiami, angelologią. Snami. Interesuję się śpiewaniem, muzyką. Korektorstwem. Tańczę, chociaż amatorsko. Czytam już mniej, ale nadal to kocham. Interesuję się teoriami spiskowymi. Bronią. Różne rzeczy, może łatwiej by było, gdybym powiedziała, że nie interesuję się kobiecymi sprawami (nienawidzę zakupów, kosmetyczek, ciuchów i takie tam) 
Iwi: Jakie trzy rzeczy zabrałabyś na bezludną wyspę?
Anika: Laptopa z wieczną baterią i nielimitowanym internetem (to jedna rzecz) - na nim mam wszystko. Muzykę. Drugą rzeczą byłby wiecznie piszący długopis, a trzecią niekończący się zeszyt. Chrzanić jedzenie, jadłabym robaczki jak Bear Grylls.
Iwi: Po jakie książki najchętniej sięgasz?
Anika: Fantastyka w typie Pottera i książki pełne teorii spiskowych ("Anioły i demony" chociażby). 
Iwi: Jaki jest Twój ulubiony autor / twoja ulubiona książka?
Anika: Nie skłamię, jeśli powiem, że "Harry Potter" J.K. Rowling, chociaż tak naprawdę na równi z tym stawiam właśnie "Anioły i Demony" Dana Browna i serię o Luisie Barnavelcie Bellairsa.
Iwi: Dziękuję za to, że zgodziłaś się na to, abym mogła przeprowadzić z Tobą wywiad c;  

To by było na tyle. Zachęcamy do komentowania, a także zerkania na Nasz Książkowir, ponieważ niebawem będą pojawiały się kolejne wywiady : ) 
Mamy nadzieję, że będą równie fascynujące jak ten dzisiejszy.

3 komentarze:

  1. Ciekawy wywiad :)
    zapraszam do mnie, zaczytan-a.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy wywiad, chyba muszę zapoznać się z twórczością autorki. :)

    OdpowiedzUsuń