środa, 25 grudnia 2013

Mike Resnick - "Na tropie jednorożca"

Tytuł: Na tropie jednorożca
Autor: Mike Resnick
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 456
Ocena: 6/10

Opis:
Sylwestrowy wieczór, godzina 20.35, Manhattan, biuro prywatnego detektywa, Johna Justina Mallory'ego. Mallory ukrył się tu przed oprychami i gospodarzem domu, namolnie domagającym się zaległego czynszu. Popijając bourbona, wspomina wypadki minionego, nie najlepszego dlań roku, gdy nagle zjawia się tajemniczy elf, oświadczający, że potrzebuje pomocy w odnalezieniu skradzionego jednorożca.

Recenzja:


Wyobraźcie sobie dziewczynę, która uwielbia jednorożce i mówi o tym całkiem otwarcie. Potem pomyślcie, że ta dziewczyna ma w domu regał z książkami, którego półki uginają się pod pozycjami z jednym charakterystycznym znaczkiem – logo Fabryki Słów. A potem wysilcie się jeszcze trochę i wyobraźcie sobie, że ta sama dziewczyna idzie na zakupy do Biedronki i widzi tam książkę, w której tytule pojawia się słowo „jednorożec”, a na okładce widnieje wspomniane logo. Jak myślicie, co zrobi? Kupuje, oczywiście, że kupuje.
Zakup książki Mike’a Resnick’a nie nadwyrężył specjalnie moich finansów, bo kosztowała jedynie 10 zł. Ale jaka to była radość – książka o jednorożcu! Jak tylko miałam trochę luzu na uczelni, czym prędzej zabrałam się do czytania.
Noc sylwestrowa, Manhattan. Prywatny detektyw, Mallory, upija się we własnym biurze. Popija burbona, wspominając miniony, nie najlepszy rok, aż tu nagle zjawia się… elf - bezczelne, zielone stworzenie, nachalnie domagające się pomocy w odnalezieniu jednorożca! Mallory wypił wiele, ale nie tak wiele, by wierzyć, że to, co widzi, jest czymś więcej niż zwykłym pijackim urojeniem. Tyle że ono nie znika nawet, gdy kończy się alkohol. Co więcej – oferuje gotówkę, a temu nasz bohater nie potrafi odmówić. Wyrusza w podróż z elfem, by odkryć drugi Manhattan, o którego istnieniu nie zdawał sobie do tej pory sprawy.
Dalej jest już tylko ciekawiej. Mamy tu wszystko: zaginionego jednorożca, napalonego elfa, wrednego krasnala, złego demona, gadające zwierzęta i wiele innych niedorzeczności. Wszystko nasączone specyficznym, w niektórych momentach wręcz czarnym humorem, z nutką ironii na dokładkę.
Książka idealna? Chciałabym. Wizja Manhattanu, którą zaprezentował Resnick, jakkolwiek ciekawa, dla mnie okazała się niestety zbyt przerysowana. Największym minusem jest duża ilość bezsensownych, nie wnoszących niczego do fabuły dialogów. Ciągnęły się całymi stronami, mimo że bohaterowie tak naprawdę nie mieli nic sensownego do powiedzenia.
Kilka lat temu mogłabym być zachwycona, na chwilę obecną za dużo rzeczy kuło mnie w oczy, bym z czystym sumieniem mogła powiedzieć, że spędziłam z tą książką kilka niezapomnianych godzin. Najbardziej zawiódł mnie jednak słabo rozwinięty wątek jednorożca. Mallory podążał jego tropem, ale nie doszło nawet do bezpośredniej konfrontacji.
Książkę mogę jednak polecić nieco młodszym czytelnikom, bo koniec końców podróż przez zaczarowany Manhattan jest wspaniałą ucztą dla wyobraźni. Ale znowu - nie za młodym, bo wulgaryzmy też się tu trafiają, a niektóre sceny można by uznać za brutalne.
Na tropie jednorożca jest o tyle ciekawe, że to swego rodzaju połączenie kryminału z fantasy, a czegoś takiego nie widuje się często. Mike Resnick stworzył coś oryginalnego, coś, co warto docenić.
Na koniec jeszcze dwa słowa o wydaniu. Fabryka Słów jak zwykle spisała się na medal. Książka zachwyca od strony graficznej – ilustracje są genialne. Myślę, że każdy może z przyjemnością postawić ją na swojej półce.

6 komentarzy:

  1. Kiedy to ta książeczka była dostępna w Biedronce? Chcę! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety to było w poprzednie święta ;)

      Usuń
  2. Ciekawe.. Połączenie kryminału z fantastyką rzeczywiście może być ciekawe :D Chyba czas jej poszukać :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka faktycznie jest świetna. Co do samej treści jakoś nie mam przekonania. Myślałam, że znacznie lepiej ocenisz tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie się nie okładka, tak samo jak i fabuła - niestety nie w moim guście :)

    OdpowiedzUsuń