wtorek, 24 września 2013

Kuhn Krystyna - "Gra"

Autor: Kuhn Krystyna
Tytuł: Gra
Wydawnictwo: TELBIT
Data wydania: 2011
Ocena: 7/10

Opis:

Odjazdowe otrzęsiny w domku nad jeziorem. Tak studenci świętują swoje przybycie do college'u w Grace - położonej w Kanadyjskich Górach Skalistych elitarnej uczelni dla wybitnie uzdolnionych. Julia wraz z przyjaciółmi wkrótce ma się przekonać, że w zapomnianej przez Boga i ludzi dolinie dzieją się dziwne rzeczy...
Skąd tyle tabliczek ostrzegawczych wokół uczelni? I dlaczego Google Earth nie lokalizuje tego miejsca na mapie?
Gdy Robert - brat Julii - widzi dziewczynę samotnie skaczącą ze skały do jeziora Lake Mirror, nikt mu nie wierzy, nawet siostra. Mimo to rusza na ratunek. Nie ma pojęcia, że oto chcąc nie chcąc, staje się pionkiem w grze - fragmentem czyjegoś misternego planu.

Recenzja:

W zasadzie wcześniej nie słyszałam o tej książce, a nawet jeśli by mi się gdzieś przemknęła to nie wiem czy bym zwróciła większą uwagę. Co więc skłoniło mnie do nabycia jej? Otóż promocja w Matrasie. 6, 90 za książkę, spoko, czemu nie, można przeczytać. Za jednym razem kupiłam tę, oraz drugą część serii Dolina.
Mimo, że nie była to książka na którą wyczekiwałam, jednak po przeczytaniu jej czułam się minimalnie rozczarowana. To chyba za sprawą tego opisu z tyłu książki. Brawa dla tego kto to pisał, bo na prawdę zachęca do przeczytania. I właśnie po tym tekście z tyłu spodziewałam się czegoś więcej, lub po prostu miałam nadzieje, że wyjaśnienie pewnych spraw okaże się bardziej zaskakujące. 
W kilku opiniach na temat tej pozycji spotkałam się ze stwierdzeniem, że autorka ma problem z podtrzymaniem napięcia i w sumie poniekąd się zgadzam. Jest kilka momentów, w których napięcie rośnie, wydaję się,że zdarzy się coś niezwykłego, a tu bum i napięcie drastycznie spada. Ale są też fragmenty w których autorka nie miała z tym problemu.
Książka została napisana dość ciekawie i bardzo dobrze mi się ją czytało. Nie wiem czy tylko mnie, ale po pewnym momencie zaczęły mnie denerwować te angielskie wtrącenia typu:

"W końcu była miłą dziewczyną. Taką everybody's darling"

lub:

"Odgrywała łagodną i niewinną, a tak naprawdę to miss untouchable"

Raz, czy dwa to w porządku, ale potem to naprawdę denerwuje. 
Nie wiem w zasadzie jak ocenić fakt, że dopiero na końcu książki dowiadujemy się o przeszłości bohaterów i dlaczego trafili do tej szkoły. Z jednej strony to pozytyw, ponieważ czytamy do końca chcą się dowiedzieć prawdy. Natomiast na minus jest to, że niektórym mogło by to przeszkadzać, a przy tym ciężko czytało by się im tę książkę.
Postaci nie są jakoś specjalnie charyzmatyczne, wyróżniające się, czy zapadające głęboko w pamięć. Tak jak mówiłam, za taką cenę raz można przeczytać, ale wracać do niej nie będę, chyba, że tak bardzo zafascynuje mnie druga część Katastrofa, a jeśli tak będzie na pewno Wam o tym napiszę.

Z gorącymi pozdrowieniami
Klaudia.

5 komentarzy:

  1. Okładkę ma genialną i faktycznie warto było ją nabyć za niecałe 7złotych : )
    Może i ja kiedyś się na nią natknę? Byłoby miło. Kilka razy spotkałam się z tym, że na okładce pisze o czymś innym a nie o tym, co jest w tekście, więc mam do nich dystans.
    P.S. Nie gniewaj się, ale chciałabym Ci zwrócić uwagę na brak przecinków w tak podstawowych miejscach jak przed bo, że i który. To naprawdę boli podczas czytania i rozprasza niesamowicie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przekonuje mnie ani okładka, ani tematyka, więc raczej się nie skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm. Chciałabym przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo podoba mi się okładka:) Ale ksiązka chyba raczej nie dla mnie.

    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm chyba póki co wstrzymam się z sięgnięciem po tę książkę. Mam sporo zaległości na własnych półkach. Ale kto wie, co przyniesie przyszłość... :)

    OdpowiedzUsuń